Sprzedaż Rolexów szybuje w górę

Boom na nowe Rolexy jest tak duży, że listy oczekujących na nowe czasomierze szwajcarskiej marki zostały przemianowane na „listy rejestracyjne”, informuje Watches of Switzerland Group (WoSG).

Reklama

W praktyce oznacza to, że obecnie klienci mogą jedynie wpisać się jako „zainteresowani” nabyciem nowego Rolexa, co nie daje im żadnej gwarancji zakupu produktu, ani tym bardziej czasu, w jakim mogliby spodziewać się dostawy swojego nowego zegarka.

– W pierwszym kwartale zaobserwowaliśmy dużą dynamikę zakupów przez cały okres i ten trend był kontynuowany w drugim kwartale tego roku. Pomimo wyraźnych obaw o wysokość popytu nasze produkty pozostają mocne, a listy zainteresowanych klientów stale się wydłużają – powiedział w oświadczeniu prasowym Brian Duffy, dyrektor generalny WoSG.

Kryzys gospodarczy? Rolexów to nie dotyczy

W drugim kwartale tego roku firma Watches of Switzerland Group zanotowała 8-procentowe wzrosty sprzedaży w Wielkiej Brytanii oraz aż 58-procentowe wzrosty w Stanach Zjednoczonych. Na całym świecie luksusowe zegarki stanowiły zaś w ostatnim kwartale aż 87 proc. przychodów firmy, generując obrót na poziomie ponad 400 mln dolarów.

Co ciekawe, to wszystko dzieje się niezależnie od globalnych kryzysów ekonomicznych: wzrostu kosztów utrzymania i mieszkań, inflacji i spadku cen na rynkach wtórnych, a WoSG patrzy bardzo optymistycznie w przyszłość.

– Stale nadal monitorujemy nasze środowisko makroekonomiczne i wierzymy, że siła kategorii luksusowych zegarków z jej wyjątkową dynamiką popytu i naszym unikalnym modelem biznesowym jest dobrym zwiastunem zrównoważonego wzrostu sprzedaży w dłuższej perspektywie – stwierdził Brian Duffy.

O optymizmie w branży świadczy także fakt, że firma Watches of Switzerland Group równolegle z informacją o swoich kwartalnych wynikach ogłosiła otwarcie nowego, flagowego salonu Rolexa na Bond Street – jednym z najbardziej prestiżowych adresów w Londynie.