Przynajmniej 49 osób zginęło, a kolejnych 450 odniosło ciężkie obrażenia w wyniku pożaru, który wybuchł w magazynie w pobliżu głównego portu Bangladeszu Chattogram. W następstwie pojawienia się ognia doszło także do serii eksplozji kontenerów transportowych – w części z nich według informacji lokalnych władz przechowywane były niebezpieczne chemikalia oraz odzież czekająca na transport do zachodnich sieci sklepów.

Reklama

Pożar wybuchł w sobotę 4 czerwca ok. godziny 21:00 czasu lokalnego. Na miejsce zdarzenia bardzo szybko przybyły jednostki straży pożarnej oraz policji; służbom pomagali też lokalni mieszkańcy, którzy wyciągali rannych z płonących szczątków magazynu bez odpowiedniej odzieży ochronnej. W akcji zginęło dodatkowo pięciu strażaków, a wielu ochotników uważa się wciąż za zaginionych.

Jednocześnie jak donosi serwis „Quartz” lokalne władze przez dłuższy czas nie były w stanie skontaktować się firmą zarządzającą obiektem. Żaden jej przedstawiciel nie pojawił się też na miejscu zdarzenia przynajmniej do godziny 15:30 następnego dnia.

Bangladesz – piekło dla pracowników sektora odzieżowego

Tego typu tragedie są niestety smutną codziennością w Bangladeszu. W większości przypadków głównym ich powodem jest nieprzestrzeganie lub jawne łamanie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy.

Według danych Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) ONZ Bangladesz znajduje się w pierwszej dziesiątce krajów na świecie, charakteryzujących się najgorszymi warunkami zatrudnienia. Dotyczy to zwłaszcza pracowników sektora odzieżowego, największej gałęzi przemysłu w kraju.

Raport opublikowany na stronie Global Rights Index wskazuje dodatkowo, że pracownicy w Bangladeszu regularnie spotykają się z groźbami i przemocą fizyczną ze strony pracodawców, a także policji, która brutalnie pacyfikuje wszelkie protesty.

Jednocześnie stworzenie związku zawodowego – zwłaszcza w fabrykach tekstyliów – jest zadaniem ekstremalnie trudnym. W latach 2010-2021 do ministerstwa pracy wpłynęło ponad 1,1 tys. wniosków o rejestrację stowarzyszenia pracowniczego – 46 proc. z nich zostało odrzuconych.

Całościowo sytuacja na bangladeskim rynku pracy przekłada się natomiast na kolejne katastrofy przemysłowe, do których w kraju dochodzi regularnie. Co więcej, sytuacja z roku na rok jedynie się pogarsza mimo prób załagodzenia sytuacji ze strony międzynarodowych dostawców.

Katastrofa w fabryce odzieży na przedmieściach Dhaki, 2013 r./fot. Shutterstock Katastrofa w fabryce odzieży na przedmieściach Dhaki, 2013 r./fot. Shutterstock

Według badania przeprowadzonego przez Business & Human Rights Resource Centre w 2020 r. w 373 wypadkach w miejscach pracy zginęło 432 pracowników. W 2021 r. liczby te wzrosły odpowiednio do 399 wypadków i niemal 540 ofiar śmiertelnych.

Do najgorszej tragedii w ostatnich latach doszło w roku 2013 na przedmieściach stolicy Bangladeszu Dhaki. W wyniku zawalenia się ośmiopiętrowego budynku, w którym mieściło się pięć fabryk zaopatrujących duże międzynarodowe marki, zginęło co najmniej 1136 osób, a setki kolejnych zostało rannych.

Jak informuje serwis "Dhaka Tribune" od 2005 r. w całym Bangladeszu miało miejsce przynajmniej kilkanaście tragedii wywołanych fatalnymi warunkami bezpieczeństwa w miejscu pracy.