Sting nie zagra dla oligarchów związanych z putinowskim reżimem

Wojna w Ukrainie zmusiła wiele osób do refleksji nad tym, co już było i nad tym, co jeszcze nas czeka. Wydarzenia, które rozpoczęły się 24 lutego 2022 zweryfikowały wiele naszych planów, ale też nasz światopogląd. 

Reklama

W wywiadzie dla Mirror Sting jasno i definitywnie przedstawił plany na najbliższą przyszłość. Atak na niewinnych cywilów w Ukrainie zmienił jego podejście do swojej pracy i miliarderów. Jak zapowiada piosenkarz, czasy, w których dawał koncerty dla oligarchów, minęły bezpowrotnie.

- Żaden oligarcha w Wielkiej Brytanii, Rosji czy gdziekolwiek indziej nie będzie w stanie zarezerwować koncertu, wesela czy imprezy. Te czasy się skończyły – mówi Sting.

Sting sprzeciwia się agresji Rosji na Ukrainę

Dlaczego Sting podjął taką decyzję? Okazuje się, że w 2016 roku autor piosenki „Russians” zaśpiewał na weselu syna Michaiła Gucerijewa, który został objęty sankcjami ze względu na bliskie kontakty z białoruskim przywódcą – Aleksandrem Łukaszenką.

- Wieloletni współpracownik Łukaszenki, odpowiedzialny za poważne naruszenia prawa człowieka oraz represje wobec społeczeństwa obywatelskiego i opozycji demokratycznej na Białorusi – tak opisywany jest Michaił Gucerjew przez portal N10.

Decyzja podjęta przez Stinga jest ściśle związana z brutalną wojną w Ukrainie. Piosenkarz jest zbulwersowany krokami podejmowanymi przez Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenkę. Jego deklaracja na łamach Mirror ma być aktem najwyższego sprzeciwu i pogardy dla łamania najwyższych praw człowieka.

Niedawno Sting opublikował na swoim Instagramie także piosenkę „Russians”, która ma przypomnieć światu, że wojna nigdy nie niesie za sobą zwycięstwa. Każdy, kto bierze w niej udział, z marszu staje na przegranej pozycji.