Jamie Lee Curtis o koszmarze operacji plastycznych 

Jamie Lee Curtis – 63-letnia aktorka filmowa i telewizyjna, a także autorka książek dla dzieci i prężnie działająca aktywistka – powiedziała wypowiedziała się na temat wszechobecnej w Hollywood chirurgii plastycznej.

Reklama

- Kiedy raz zmienisz twarz, już jej nie odzyskasz – stwierdziła w rozmowie z Fast Company.

Jamie Lee Curtis, obserwując to, co dzieje się w Hollywood od dekad, a także niebezpieczne trendy, które panują w social mediach, dostrzega znacznie więcej wad niż zalet chirurgii plastycznej. Jej zdaniem nagminne poprawianie urody w coraz młodszym wieku negatywnie wpływa na naszą cywilizację.

- Próbowałam chirurgii plastycznej i nie wyszło, za to uzależniłam się od Vicodinu. Teraz jestem „trzeźwa” od 22 lat – przyznała gwiazda. – Obecny trend wypełniaczy i zabiegów „poprawiających urodę” oraz obsesja na punkcie filtrowania twarzy i ciała, by tylko wyglądać lepiej na zdjęciach czy na filmach w social mediach, wymazują całe pokolenia naturalnego piękna – kontynuowała Jamie Lee Curtis, zwracając uwagę, że ogromne znaczenie w popularyzowaniu zabiegów medycyny estetycznej mają media społecznościowe.

Social media a kompleksy i depresja młodych ludzi 

- To jak dawanie dziecku piły łańcuchowej – komentuje aktorka. – Po prostu nie znamy efektów długiego mentalnego, duchowego i fizycznego wpływu social mediów na pokolenie młodych ludzi. Oni naprawdę cierpią z powodu notorycznego porównywania się do innych. Wszyscy z nas, którzy są wystarczająco dorośli, wiedzą, że to wszystko kłamstwo, ale młodzi ludzie tego nie potrafią przeanazliwoać. To prawdziwe dla nich – podsumowała.

Jamie Lee Curtin i zabieg likwidujący obrzęk oczu 

Jamie Curtis otworzyła się również na temat wspomnianego zabiegu medycyny estetycznej, przez który uzależniła się od środków przeciwbólowych.

- Od dziecka miałam podpuchnięte oczy. Jeśli zobaczylibyście moje zdjęcia z dzieciństwa, zauważylibyście, że wyglądam na nich, jakbym wiecznie spała. Po prostu miałam taką urodę. Po latach kręciliśmy scenę w sali sądowej, w której było paskudne fluorescencyjne światło. Gdy miała być moja kolej, operator powiedział: „Nie kręćcie jej dzisiaj. Ma zbyt opuchnięte oczy”. Ten spontaniczny komentarz zawstydził mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się na „prostą operację plastyczną w celu uniknięcia obrzęków”. I wtedy zaczęło rozwijać się we mnie uzależnienie od Vicodinu. Byłam narkomanką i alkoholiczką – opowiedziała na łamach „Variety”.

- Nigdy nie brałam narkotyków przez 17, nigdy nie brałam środków przeciwbólowych o 10 rano. To działo się późnymi popołudniami i wieczorami. Lubiłam to nazywać „ciepłą kąpielą opioidów”. Goniłam za tym uczuciem przez długi czas – podsumowała swoją trudną przeszłość.

Hollywood nie jest dla starych ludzi? 

Jamie Lee Curtis jak mało kto wie, na czym polega presja młodego wyglądu w Hollywood, której doświadczają aktorzy. Jej rodzicami byli Tony Curtis i Janet Leigh – znana aktorska para. Jamie Lee Curtis widziała, jak starzeją się jej rodzice i jak sława i blichtr Hollywood zamienia się w gorycz i rozczarowanie.

-  Obserwowałam, jak moi rodzice mają coraz mniej pracy i jak ich sława topnieje – mówiła w jednym z wywiadów. – To trudne, gdy przez resztę życia słyniesz tylko z tego, co osiągnąłeś i zrobiłeś dawno temu – dodała, wyjaśniając, że presja młodego wyglądu jest ogromna w Hollywood. Wielu aktorów i aktorek idzie wówczas pod nóż, aby poprawić swój wygląd i zwalczyć oznaki starzenia się.

Na szczęście Jamie Lee Curtis nie ma problemów z pracą, mimo swojego dojrzałego już wieku. Gwiazda zagrała w najnowszej części filmu „Halloween”, a także założyła własną firmę producencką „Comet Pictures”, która stworzyła kilka intratnych produkcji. Jamie Lee Curtis przygotowuje się również do wyreżyserowania horroru, który sama napisała. Film „Matka natura” związany będzie z katastrofą klimatyczną.

- Jeśli nie teraz, to kiedy? Jeśli nie ja, to kto? – mówi Jamie Lee Curtis, zdradzając swoje życiowe motto.