W tym momencie zapewne widzicie Toma Hollanda wszędzie – w kinach, w zwiastunach filmowych, na bilbordach, w mediach społecznościowych, na kanapach najpopularniejszych talk show, na zdjęciach z gal filmowych. I trudno się temu dziwić.

Reklama

17 grudnia swoją premierę miał „Spider-Man: Bez drogi do domu” – film nie tylko domykający marvelowską trylogię przygód Człowieka-Pająka, ale i otwierający zupełnie nowy rozdział w dziejach największego kinowego uniwersum w historii popkultury. Rozdział, którego twarzą ma być wiecznie roześmiany i przesympatyczny ulubieniec wszystkich fanów i mediów – Tom Holland.

Niesamowicie miły facet

Jedną z moich największych wad jest to, że staram się przypodobać wszystkim. – przyznał Holland w wywiadzie dla magazynu „GQ”. – Nie mogę znieść myśli, że ktoś może mnie nie lubić. Dlatego robię wszystko, co mogę, by do tego nie dopuścić.

Młody aktor rzeczywiście słynie z tego, że jest wręcz nieprawdopodobnie miły i przyjazny dla otoczenia, nieustannie kokietuje, emanuje pozytywną energią, a ludzie dookoła odpowiadają mu tym samym.

Jest niesamowicie zabawny, bardzo charyzmatyczny, sprawia, że każdy czuje się przy nim komfortowo; można się z nim pośmiać i porozmawiać o wszystkim – powiedziała w wywiadzie dla magazynu „InStyle” ekranowa i od niedawna także życiowa partnerka Hollanda Zendaya.

Sam Holland zaczyna jednak coraz częściej dostrzegać wady swojego podejścia do życia. – Ludzie czasami mylą moją dobroć ze słabością – stwierdził. – Próbują mnie wykorzystywać, ponieważ jestem miły.

Ale Tom wciąż jeszcze uczy się, jak stawiać granice mediom oraz fanom, tak by jednocześnie nie zatracić tego, kim naprawdę jest. A w tym celu Holland jak gąbka nieustannie stara się chłonąć wszystkie rady swoich bardziej doświadczonych mentorów – czy to dotyczące życia, czy aktorstwa.

Tom Holland, Zendaya i Robert Downey Jr.

Najważniejszym z jego wzorców jest z pewnością Robert Downey Jr. – ekranowy partner, a także filmowy mentor Petera Parkera. Kilka miesięcy przed premierą „Avengers: Infinity War” Tom zapytany w jednym wywiadów o to, jak mu się pracuje z byłym najbardziej niepokornym chłopcem Hollywoodu odpowiedział:

Na planie jest zawsze 10 minut wcześniej, wita się ze wszystkimi członkami ekipy filmowej, a jego zachowanie pokazuje mi, że nieważne jak sławny się staniesz albo jak dużo zarabiasz, zawsze powinieneś traktować wszystkich tak samo. Jest dla mnie świetnym wzorcem i jeśli kiedykolwiek dotrę tam gdzie on, powinienem zachowywać się tak samo.

Ważną postacią w życiu Hollanda jest też wspomniana wcześniej Zendaya. – Jej obecność w moim życiu jest kluczowa dla mojego zdrowia psychicznego – przyznał w wywiadzie z „GQ”. To przede wszystkim Zendaya nauczyła Toma, jak traktować fanów, jak pozować do zdjęć i jak zachowywać się wobec mediów, słowem – jak być sławnym. I właśnie dzięki jej radom mogła przydarzyć się następująca historia.

Pewnego razu Tom szedł ulicami Londynu, gdy dostrzegła go grupka wielbicieli. Byli nieco namolni, zaczęli śledzić aktora i robić mu zdjęcia. Holland był w złym nastroju, więc na początku kazał im spadać i próbował odejść. Po chwili jednak zreflektował się, odwrócił do nich i przeprosił ich za swoje zachowanie.

Muszę nieustannie pamiętać o tym, że bycie Spider-Manem to nie tylko praca, to też odpowiedzialność – mówił później. – Są dzieciaki, które w szkołach są prześladowane, które nie pasują, a ich idolem jest Spider-Man. A w tej chwili to ja jestem Spider-Manem.

Tom Holland - kariera filmowa

Niełatwo jest pamiętać o odpowiedzialności względem świata, gdy w wieku zaledwie 25 lat ma się go u swych stóp, a w dorosłość wchodziło się w blasku fleszy jako gwiazda – najpierw West Endu, a później największej kinowej franczyzy na świecie.

Tom Holland bardzo wcześnie zaczął swoją karierę aktorską. W 2008 roku, w wieku zaledwie 12 lat, zagrał główną w musicalu „Billy Elliot” wystawianym na londyńskim West Endzie. Już wtedy recenzenci zachwycali się jego umiejętnościami aktorskimi i tanecznymi, które nieco wcześniej nabył m.in. w szkole baletu.

W 2010 r. Holland w roli Billy’ego Elliota pojawił się na spektaklu w rezydencji premiera Wielkiej Brytanii przy Downing Street 10, gdzie również został doceniony, tym razem przez samego Eltona Johna. Muzyk nazwał występ młodego aktora „oszałamiającym” i stwierdził, że został przez niego „zdmuchnięty”. Po takiej rekomendacji drzwi do wielkiej kariery stały dla młodziutkiego Toma otworem.

Tom Holland - kinowy debiut

Swój debiut na wielkim ekranie zaliczył ledwie dwa lata później i to od razu u boku Naomi Watts i Ewana McGregora w katastroficznym filmie Juana Antonio Bayony pt. „Niemożliwe”. Film opowiada historię rodziny, która przeżyła tsunami w Tajlandii w 2004 r. Tom zagrał tam najstarszego syna, a jego rola została niemal jednomyślnie uznana przez krytyków za znakomitą. Bayona po premierze przyznał, że Holland ma niezwykłą umiejętność portretowania dowolnych emocji, najlepszą jaką widział dotychczas u debiutanta. McGregor i Watts również nie szczędzili pochwał młodemu aktorowi.

McGregor: – Jest niezwykle utalentowany i uprzejmy dla wszystkich. Dzieciaki łatwo gubią właściwą perspektywę, ale on jest na najlepszej drodze, by zostać wybitnym aktorem.

Watts: – Tom ma niezwykły instrument emocjonalny i nieprawdopodobne czucie samego siebie. […] Praca z nim była dla mnie niezwykłym przeżyciem.

Pod koniec 2012 r. Holland za swoją rolę w „Niemożliwe” otrzymał nagrodę Hollywood Spotlight Award, nagrodę za najlepszy występ młodego aktora przyznawaną przez stowarzyszenie krytyków filmowych w Nevadzie oraz kilkanaście nominacji. Dystrybutor filmu w USA stwierdził nawet, że Hollandowi należy się za tę rolę nominacja do Oscara i to jego, a nie Ewana McGregora, uczynił twarzą kampanii promocyjnej produkcji.

Tom Holland w uniwersum Marvela

Najbardziej przełomowym momentem kariery Toma Hollanda stała się jednak rola Spider-Mana w kinowym uniwersum Marvela. Studio powierzyło mu ją w roku 2015, gdy aktor miał zaledwie 19 lat.

Miał w sobie tę wrażliwość i dowcip oraz wzbudzał ogromną sympatię, która przypominała mi Petera Parkera z komiksów – wspominał Joe Russo, jeden z duetu braci reżyserów, którzy współpracowali z Hollandem przy kilku produkcjach z uniwersum.

Od swojego debiutu w świecie Marvela w filmie „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” Holland dosłownie rzucił się w wir pracy. W rolę Spider-Mana wcielił się potem jeszcze w czterokrotnie (dwa razy w Avengers, dwa razy w solowych produkcjach), w międzyczasie zagrał złowieszczego mordercę księży w thrillerze Netfliksa pt. „Diabeł wcielony”, kilkukrotnie użyczył głosu postaciom w filmach animowanych i wreszcie wcielił się w uzależnionego od heroiny rabusia w „Cherry”. 17 grudnia na ekrany wszedł kolejny Spider-Man z jego udziałem, a w lutym 2022 r. Holland pojawi się w kinowej adaptacji kultowej gry „Uncharted”. Wiadomo już też, że zagra w filmowej biografii Freda Astaire’a.

Aktualnie nie ma zbyt wielu aktorów, którzy są tak wszechstronni jak on – chwaliła Hollanda Amy Pascal, producentka Spider-Mana i była przewodnicząca studia Sony. – I do tego jest najciężej pracującą osobą, jaką znam.

Sam Tom przyznaje zresztą, że odkąd został Spider-Manem nie miał zbyt wiele czasu na przerwę.

Jestem jak bateria Duracell. Jestem tym różowym króliczkiem – powiedział w wywiadzie dla „GQ”.

Pracowitość swojego partnera doceniła także Zendaya: – Zawsze daje z siebie 150 procent. To niesamowity widok.

Czy Tom Holland będzie następnym Jamesem Bondem

W listopadzie Amy Pascal potwierdziła także, że Marvel planuje kolejną trylogię, której centralną postacią będzie Spider-Man i wszystko wskazuje na to, że Holland wciąż nie będzie narzekał na brak zajęcia. Tom miałby bowiem wejść w buty Roberta Downeya Jr. i stać się centralną postacią uniwersum i nowym ulubieńcem fanów. I choć tym ostatnim bardzo trudno wyobrazić sobie, że mógłby to być ktoś inny, to jednak sam Holland nie jest pewny tego, czy rzeczywiście chciałby dalej być Spider-Manem.

Bardzo dużo mówi o byciu Jamesem Bondem. Bardzo dużo – wspomniał Jacob Batalon, ekranowy przyjaciel Spider-Mana i życiowy Hollanda. Tom ma też w głowie inne projekty i pomysły, nie tylko aktorskie. W wywiadzie dla GQ przyznał, że na pewno nie chce być aktorem przez resztę życia. Marzy mu się na przykład wybudowanie budynku i wynajmowanie mieszkań po zaniżonej cenie, w końcu on sam pieniędzy już nie potrzebuje. Mówił też o podróżowaniu po Europie z plecakiem.

Jedno jest pewne, cokolwiek postanowi, nikt nie będzie miał mu tego za złe. Bo jak można się gniewać na Toma Hollanda?