Grupa hakerów znana pod nazwą Anonymous zdaje się stawać coraz istotniejszą stroną wojny w Ukrainie. Tuż po rosyjskiej inwazji 24 lutego tajemniczy kolektyw wypowiedział cyberwojnę Władimirowi Putinowi i rosyjskiemu rządowi za pośrednictwem konta na Twitterze o nazwie @YourAnonOne (1,3 mln obserwujących). Inny profil – @YourAnonNews (7,6 mln obserwujących) – zamieścił z kolei wpis wzywający hakerów z całego świata do obrania Rosji za cel cyberataków.

Reklama

Jak Anonymous paraliżuje Rosję i Białoruś

Od tamtego czasu kolektyw podjął szereg działań mających za zadanie sparaliżować działalność rosyjskich mediów i instytucji państwowych. Grupa jest odpowiedzialna m.in. za atak na strony internetowe kontrolowanego przez państwo serwisu informacyjnego RT, największej rosyjskiej agencji prasowej TASS, gazety „Izwiestia”, kanałów telewizyjnych RBK i Russia Today oraz białoruskich agencji rządowych.

Ponadto kolektyw Anonymous przyznał się do blokady stron Kremla, rosyjskiego rządu i giganta naftowego Gazprom, a także przyczynił do wycieku wrażliwych danych z Rosyjskiego Departamentu Obrony, Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, Rosyjskiego Instytutu Nuklearnego oraz ok. 200 gigabajtów e-maili z serwerów białoruskiego producenta broni Tetraedr. Przejął również kontrolę nad satelitami szpiegowskimi rosyjskiej Korporacji Państwowej ds. Działalności Kosmicznej Roskosmos.

Łącznie przez pierwsze dni cyberwojny Anonymous zaatakowali ponad 1,5 tys. rosyjskich i białoruskich stron internetowych. W wielu tych atakach wykorzystano te same techniki rozproszonej odmowy usługi (DDoS – distributed denial of service), z których korzystała również Rosja podczas inwazji na Ukrainę. Atak przeprowadzony metodą DDoS blokuje docelowe strony internetowe, zalewając je sztucznym ruchem botów, tak by witryna pozostała niedostępna dla realnych użytkowników.

- To jakby pięć osób chciało przejść w jednym momencie przez te same drzwi – tłumaczy serwisowi ABC News Robert Potter, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

Anonymous - co mogą zrobić? 

Spośród wszystkich ataków koordynowanych przez Anonymous podczas wojny w Ukrainie być może najważniejszymi okażą się te wymierzane bezpośrednio we Władimira Putina.

Jak na razie kolektyw włamał się do automatycznego systemu identyfikacji statków luksusowego jachtu prezydenta Rosji i wysłał komunikat informujący o tym, że jednostka rozbiła się u wybrzeża Wyspy Węży (wyspy bohatersko bronionej przez garstkę ukraińskich pograniczników). Hakerzy zmienili też miejsce docelowe jachtu na „Hell” („Piekło”), a jego sygnał wywoławczy na „FCKPTN” – skrót od popularnego hasztagu na Twitterze #FuckPutin.

– Działania uderzyły w najbardziej czuły punkt Władimira Putina, czyli jego wizerunek oparty na strachu i sile. Mocno osłabiono na arenie międzynarodowej ten propagandowy, dezinformacyjny wymiar wojny, który mogłaby wykorzystać Rosja – mówił w wywiadzie dla wprost.pl dr Piotr Łuczuk wykładowca UKSW i ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

 

A zdaje się, że to dopiero początek bezpośrednich ataków na Władimira Putina. W nagraniu zamieszczonym na YouTube na koncie Anonymous LiteMode zamaskowana postać zwraca się z bezpośrednim komunikatem do prezydenta Rosji:

Zamierzamy ujawnić to, co było ukryte przez lata, Anonymous idzie po ciebie i twoich skorumpowanych kumpli. To tylko kwestia czasu, zanim ujawnimy brudy, które próbowałeś ukryć przed ludźmi, których okłamałeś, by zdobyć władzę. Wyciągniemy wszystkie trupy z twojej szafy. Żądamy, byś przywrócił prawa mieszkańców Ukrainy i ustąpił ze stanowiska – słyszymy w nagraniu.

Z drugiej strony dotychczasowe działania Anonymous mogą dostarczyć kluczowych informacji na temat konkretnych działań i taktyk stosowanych przez Rosję, co może okazać się bardzo cenne dla Ukraińców i ich sojuszników.

Akcje organizowane przez kolektyw pomagają także zwalczać wewnętrzną machinę propagandową Rosji i nagłaśniać prawdziwe zamiary Władimira Putina – np. na zaatakowanej przez grupę stronie agencji informacyjnej TASS przez kilka godzin widniał apel hakerów o treści:

Drodzy obywatele. Wzywamy was do powstrzymania tego szaleństwa, nie posyłajcie swoich synów i mężów na pewną śmierć. Putin zmusza nas do kłamstwa i stwarza zagrożenie dla nas wszystkich. […] To nie nasza wojna, powstrzymajmy go!

Wreszcie to grupa Anonymous rozpoczęła również szeroko zakrojoną akcję informacyjną, w ramach której użytkownicy dodają opinie do rosyjskich restauracji w Google Maps, a zamiast recenzji zamieszczają krótki opis rosyjskich działań wojennych w Ukrainie.

Anonymous - kto to? 

Anonymous to społeczność zrzeszająca cyberaktywistów z całego świata sprzeciwiająca się m.in. ograniczaniu wolności obywatelskich, korupcji, konsumpcjonizmowi czy cenzurze. Działa co najmniej od 2008 r. i znana jest z angażowania się w działania przeciwko światowym korporacjom, rządom, instytucjom czy organizacjom terrorystycznym. W przeszłości grupa za cel obierała m.in. Państwo Islamskie, Kościół Scjentologiczny czy Bank of America oraz wspierała twórcę WikiLeaks Juliana Assange’a, bunty społeczne podczas Arabskiej Wiosny, a także ruch Black Lives Matter.

Jednak ze względu na specyfikę funkcjonowania kolektywu trudno mieć pewność, że grupa rzeczywiście stoi za wszystkimi cyberatakami, do których w kolejnych wpisach w sieci przyznawała się w przeszłości oraz przyznaje się obecnie podczas wojny w Ukrainie.

Ruch ten z założenia jest bowiem zdecentralizowanym kolektywem bez wyznaczonej hierarchii i przywództwa, który opiera się na całkowitej anonimowości jego członków. Jednocześnie mimo licznych profili w mediach społecznościowych, które obserwowane są przez miliony osób, osoby stojące za Anonymous zaprzeczają, że istnieje jedno oficjalne konto.

Jesteśmy zdecentralizowanym ruchem oporu. Nie ma oficjalnego konta #Anonymous – czytamy na jednym z nich.

I choć istnieją doniesienia o ograniczonych zasadach zaangażowania się w społeczność, to są one jednak płynne, a wszelkie działania kolektywu podejmowane są pod zbiorczą nazwą Anonymous. Ruch nie posiada też formalnego statusu prawnego ani majątku, a co za tym idzie odpowiedzialność za działania przechodzi na jednostki. Z reguły jednak trudno jest określić konkretne źródło jakiegokolwiek ataku.

Ale nawet jeśli niektóre ataki nie są bezpośrednią konsekwencją działań Anonymous, to i tak ostatecznie ma to niewielkie znaczenie. Główną ideą, na której opiera się kolektyw, jest wpływanie na rzeczywistość. A pomoc grupy niezależnych hakerów może okazać się dla Ukrainy nieoceniona.