Elon Musk kupił Twittera

Wygląda na to, że trwająca kilka miesięcy saga z przejęciem Twittera przez Elona Muska nareszcie dobiegła końca i miliarder ostatecznie stał się właścicielem platformy społecznościowej.

Reklama

– Ptaszek został uwolniony – napisał 28 października z samego rana na Twitterze Musk.

Wcześniej miliarder zmienił swoją notkę biograficzną w serwisie na „Chief Twit” oraz wparował do głównej siedziby firmy w San Francisco, niosąc w rękach umywalkę. Jego przekaz był prosty:

„Niech to do was dotrze!” – „Let that sink in”.

Musk wykorzystał tu grę słowną. „Sink” oznacza bowiem również „umywalkę”.

Elon Musk zwalnia dyrekcję

Pomijając jednak obowiązkowy teatrzyk w wykonaniu Elona Muska, transakcja wykupu Twittera została nieoficjalnie potwierdzona także przez jednego z wczesnych inwestorów platformy w rozmowie z serwisem „BBC”.

Ponadto agencja Reutera donosi, że pracę w firmie straciło już dotychczasowe szefostwo serwisu m.in. dyrektor generalny Parag Agrawal, dyrektor finansowy Ned Segal i szefowa ds. prawnych Vijaya Gadde. W momencie finalizowania umowy zarówno Agrawal, jak i Segal znajdowali się w siedzibie Twittera, ale niedługo później zostali stamtąd wyprowadzeni pod eskortą, informuje Reuters.

Oficjalnym powodem zwolnienia wymienionej trójki ma być wprowadzenie w błąd co do faktycznej liczby kont spamowych na Twitterze. Jedną z głównych deklaracji Muska jest bowiem walka właśnie z botami kolportującymi śmieciowe treści w serwisie.

Elon Musk - jakie ma plany wobec Twittera?

Dzień przed ogłoszeniem przejęcia Musk napisał oficjalny list do reklamodawców, w którym dzieli się z nimi „swoimi osobistymi motywacjami stojącymi za przejęciem Twittera”.

– Nie kupiłem Twittera, ponieważ to będzie łatwe. Nie zrobiłem tego, by zarobić więcej pieniędzy. Zrobiłem to, by pomóc ludzkości, którą kocham – czytamy w liście Muska.

Miliarder we wpisie przekonuje, że chce aby Twitter za jego rządów stał się „cyfrową agorą”, na której wszystkie poglądy mogą być omawiane z szacunkiem i bez przemocy. Miliarder narzekał też, ze media stają się „tubami dla skrajnie prawicowych i skrajnie lewicowych poglądów, które dzielą społeczeństwo”.

Na końcu oznajmił, że jego zdaniem reklamy mogą być źródłem rozrywki, zadowolenia i informacji o ile będą precyzyjnie dopasowane do potrzeb klienta – w przeciwnym razie będą spamem.

– Twitter aspiruje do bycia najbardziej szanowaną platformą reklamową na świecie, która wzmacnia waszą markę i pomaga rosnąć waszym biznesom. […] Zbudujmy razem coś nadzwyczajnego – podsumował Musk.

Pierwsze informacje o potencjalnym przejęciu Twittera przez Muska pojawiały się jeszcze w styczniu tego roku, kiedy to miliarder wykupił 5 proc. udziałów w platformie. Następnie w kwietniu ujawniono, że stał się większościowym udziałowcem w firmie, a pod koniec miesiąca złożył ofertę wykupu 100 proc. udziałów.

W maju Musk zaczął zmieniać zdanie na temat przejęcia Twittera, by ostatecznie w lipcu wycofać swoją ofertę zakupu platformy. Groził mu za to wówczas proces. Ostatecznie miliarder wrócił do swojego pierwotnego pomysłu na początku października.