Elon Musk chce kupić Coca-Colę? 

Historia twitterowych wybryków Elona Muska jest doskonale znana i udokumentowana, ale odkąd miliarder oficjalnie ogłosił przejęcie platformy społecznościowej, jego aktywność na portalu weszła na zupełnie nowy poziom absurdu.

Reklama

Teraz kupię Coca-Colę, by z powrotem umieścić w niej kokainę – napisał na Twitterze Musk dwa dni po ogłoszeniu przejęcia serwisu.

Sprawmy, by Twitter był maksymalną zabawą! – ledwie godzinę później zatweetował miliarder.

I choć oczywiście ten drugi post wskazuje, że Elon Musk raczej żartował na temat nabycia Coca-Coli, to jednak w jego przypadku nigdy nie ma 100-procentowej pewności. Tym bardziej, że odkąd szef Tesli stał się właścicielem Twittera, wielu użytkowników portalu zaczęło zamieszczać sugestie na temat tego, którą firmę Musk powinien przejąć w następnej kolejności.

Elon Musk kupił Twittera - co będzie następne? 

Jeden z użytkowników zasugerował na przykład, że miliarder powinien kupić telewizję „Fox”, by wyprodukować kolejny sezon kultowego serialu „Firefly”, na co Musk odparł, że „jakieś science-fiction, które rzeczywiście zawiera w sobie science-fiction, byłoby super”. Podobną reakcję szefa Tesli wywołała propozycja, by kupił „History Channel”, by „w końcu był na temat historii”.

Fala odpływu obserwatorów na Twitterze

O ile jednak powyższe internetowe żarty i przepychanki mają niewielkie szanse, by się ziścić w rzeczywistości, o tyle przejęcie Twittera przez Muska miało realny wpływ na inny aspekt funkcjonowania platformy.

Po ogłoszeniu transakcji firma SocialBlade monitorująca ruch na największych portalach społecznościowych odnotowała wyraźne i nienaturalnie wysokie spadki liczby obserwujących na najbardziej wpływowych kontach należących do lewicowo-liberalnych polityków i celebrytów.

Przykładowo najpopularniejszy profil na Twitterze należący do Baracka Obamy stracił w ciągu jednego dnia ponad 300 tys. followersów, z kolei na koncie lewicowej polityczki Partii Demokratycznej Alexandrii Ocasio-Cortez ubyło 37 tys. osób w ciągu dwóch dni, przy czym jej dotychczasowe średnie dobowe spadki wynosiły ok. 460 followersów.

Jednocześnie w tym samym czasie konta należące do prawicowych polityków zanotowały nienaturalne wzrosty. SocialBlade zaobserwował m.in., że profilowi ultraprawicowego gubernatora Florydy Rona DeSantisa w ciągu jednego dnia przybyło ponad 141 tys. obserwujących przy dotychczasowych średnich dobowych wzrostach na poziomie niecałych 5,5 tys. osób. Podobnie Matt Gaetz, polityk reprezentujący Partię Republikanów również na Florydzie, zyskał prawie 25 tys. nowych obserwujących przy swojej dotychczasowej dziennej średniej na poziomie 1,1 tys.

Według „Business Insidera” powyższe przepływy zdają się dobrze odzwierciedlać ekscytację, którą wyrażało wielu republikańskich polityków w związku z przejęciem Twittera przez Muska i oczekiwanym złagodzeniem regulaminu platformy, oraz jednoczesne obawy Demokratów, którzy wskazują, że miliarder może przyczynić się do szerzenia dezinformacji w serwisie.