NASA: Amerykański kosmonauta oddaje rosyjski medal

Z każdym dniem coraz więcej osób głośno protestuje przeciwko wojnie w Ukrainie. Scott Kelly w 2011 odebrał wyróżnienie „Za zasługi w podboju kosmosu” z rąk ówczesnego prezydenta Rosji - Dmitrija Miedwiediewa. Dziś jednak astronauta oficjalnie zrezygnował z medalu i radzi, by oddać go żołnierzom poległym na życzenie Władimira Putina.

Reklama

- Panie Miedwiediew, zwracam Panu rosyjski medal „Za zasługi w podboju kosmosu”, który mi Pan wręczył. Proszę przekazać go matce rosyjskiego żołnierza, który zginął w tej niesprawiedliwej wojnie. Medal wyślę do ambasady rosyjskiej w Waszyngtonie. Powodzenia – napisał Scott Kelly na Twitterze.

Amerykański kosmonauta nie ukrywa swojej wściekłości. Niedawno wszedł w sprzeczkę z szefem Roskosmosu Dmitrijem Rogozinem, który opublikował film przedstawiający nalepienie na rosyjski statek kosmiczny amerykańskiej i japońskiej flagi. Scott Kelly stwierdził, że tylko dzięki nim program kosmiczny Rosji jest cokolwiek wart.

- Może mógłbyś znaleźć pracę w McDonald’s, jeżeli McDonald’s jeszcze istnieje w Rosji – skomentował Scott Kelly.

 

Elon Musk kpi z groźby szefa Roskosmos

Ale Scott Kelly nie był jedyną osobą, która wdała się w dialog z Dmitrijem Rogozinem. Zaledwie kilka dni wcześniej szef Roskosmosu zagroził deorbitacją ISS w przypadku zerwania współpracy kosmicznej z Rosją.

Tym razem odzew wyszedł ze strony Elona Muska. Miliarder w krótki, ale subtelny sposób dał światu do zrozumienia, że to SpaceX przejmie funkcje technologii zabranej przez Rosjan.