WENECJA: Turyści kontra mieszkańcy - prawdziwych wenecjan jest coraz mniej 

Turyści masowo odwiedzający każdego roku Wenecję stali się prawdziwym utrapieniem dla rodowitych mieszkańców miasta. Od 1950 roku opuściło je już przeszło 120 tys. osób, a obecnie populacja Wenecji jest na rekordowo niskim poziomie - w ciągu kilku najbliższych miesięcy może spaść poniżej poziomu 50 tys., ostrzega portal Venessia.com.

Reklama

Serwis należy do lokalnej grupy aktywistycznej, która od lat walczy o zachowanie weneckiego dziedzictwa kulturowego i na bieżąco śledzi wahania w liczbie mieszkańców miasta. Obecnie populacja wynosi 50 011 osób, ale w ciągu najbliższych tygodni niemal na pewno spadnie do poziomu poniżej tej wartości.

– Zgodnie z naszymi szacunkami i danymi z rejestru stanu cywilnego liczba mieszkańców na pewno spadnie poniżej 50 tys. Ostrzegaliśmy o tym od lat, nie chcemy się poddawać, ale żadna administracja nie zdołała odwrócić tego trendu – powiedział w rozmowie z „The Guardian” Matteo Secchi, szef strony Venessia.com.

 

Wenecja - wymierające miasto - muzeum 

Według Secchiego pozostali wenecjanie czują się „zdławieni ekonomiczną maszyną”, która przez ostatnie lata skupia się głównie na rozwoju turystyki. W wyniku tego procesu koszty życia i ceny nieruchomości w mieście poszybowały w górę, a coraz większa część przestrzeni publicznej zostaje zajęta przez sklepy z pamiątkami i lokale nastawione przede wszystkim na odwiedzających.

Jednocześnie polityka ratusza mająca na celu przyciągnięcie nowych mieszkańców poprzez m.in. kolejne udogodnienia dla osób, które pracują zdalnie, nie przyniosła żadnego rezultatu.

– Takie działania są w porządku, ale potrzebujemy epokowej zmiany, np. wprowadzenia zachęt finansowych dla właścicieli nieruchomości, którzy, powiedzmy, wynajmują je tylko Wenecjanom. Niebezpieczeństwo polega na tym, że my, mieszkańcy, wymieramy, i wkrótce będziemy jak figury w otwartym muzeum – dodał Secchi.

Wenecja - miasto tonie pod napływem turystów

Ucieczka rodowitych mieszkańców miasta nie jest jednak jedynym zmartwieniem władz. Miasto od lat pada bowiem ofiarą regularnych podtopień i powodzi spowodowanych stale rosnącym poziomem morza, a ciężar milionów turystów jedynie wzmaga proces coraz głębszego osiadania miejskich fundamentów.

By spowolnić wpływ tego zjawiska ratusz w tym roku wprowadził m.in. opłaty w wysokości 10 euro za wjazd do miasta oraz dwukrotnie zwiększył kary za ich nieprzestrzeganie.