Asteroida o nazwie 4660 Nereus ma długość 330 metrów i porusza się z prędkością 23 700 km/h. Już w sobotę 11 grudnia wejdzie na ziemską drogę orbitalną, ale minie naszą planetę o 3,9 mln kilometrów. I choć wydaje się to olbrzymim marginesem – wspomniana odległość to dystans dziesięciokrotnie większy niż między Ziemią a Księżycem – to jednak w skali kosmicznej asteroida niemalże otrze się o nasz glob.

Reklama

Rozmiar asteroidy Nereus/fot. NASA Rozmiar asteroidy Nereus/fot. NASA

Według klasyfikacji NASA każdy obiekt znajdujący się w odległości 193 mln kilometrów od Ziemi uznawany jest za „bliski” (ang. NEO – Near Earth Object – red.), a obiekty poruszające się z dużą prędkością w odległości 7,5 mln kilometrów od naszej planety są klasyfikowane jako „potencjalnie niebezpieczne” (ang. PHO – Potentially Hazardous Object – red.). Stąd też Nereus, który spełnia powyższe kryteria, będzie bardzo dokładnie obserwowana przez światowe agencje kosmiczne, by mieć pewność się, że nic nie zaburzy jej trajektorii lotu. Choć nie tylko dlatego.

Minerały warte 5 mld dolarów

4660 Nereus została odkryta po raz pierwszy w 1982 roku. Asteroida okrąża Słońce w 661 dni, czyli 1,82 ziemskiego roku i niemal co dekadę zbliża się wyraźnie do naszej planety. NASA przewiduje, że następnym razem obiekt pojawi się w pobliżu Ziemi w marcu 2031 r., później w listopadzie 2050 r. i lutym 2060 r. Wtedy to asteroida minie nasz glob ledwie o trzy odległości księżycowe.

Ze względu na regularność swoich „wizyt” i niedużą odległość od Ziemi Nereus jest nie tylko potencjalnym zagrożeniem dla naszej planety, ale też interesującym obiektem badawczym i znakomitym źródłem minerałów. Według obserwacji asteroida składa się głównie z niklu, żelaza i kobaltu, których łączna wartość szacowana jest na prawie 5 miliardów dolarów.

4660 Nereus znajdzie się najbliżej Ziemi w sobotę 11 grudnia o godzinie 14:51 naszego czasu, jednak będzie wciąż za daleko, by dostrzec ją gołym okiem. Do obserwacji asteroidy potrzebny jest teleskop o średnicy minimum 20 cm.