Ludzie z reguły nie patrzą na świat przez różowe okulary i wcale nie mają wrodzonego poczucia, że wszystko zawsze będzie dobrze – do takich wniosków doszli naukowcy z University of Bath, University College London oraz Uniwersytetu Londyńskiego w swoich najnowszych badaniach. Ich celem było przede wszystkim obalenie mitu tzw. „efektu irracjonalnego optymizmu”.

Reklama

Szklanka nie zawsze jest do połowy pełna

Jego główne założenie opiera się na tym, że ludzie z natury za bardzo wierzą w to, że ich życie będzie składało się w głównej mierze z pozytywnych doświadczeń, a negatywne raczej ich ominą.

W szerszej perspektywie efekt ten może przyczyniać się np. do kryzysów finansowych, bierności w kwestii zmian klimatycznych czy niedostatecznego dbania o swoje zdrowie. Jest też brany pod uwagę przy okazji planowania dużych projektów infrastrukturalnych np. w Wielkiej Brytanii. Tyle że najnowsze badania podważają dotychczasowe eksperymenty, które wykazywały, że irracjonalny optymizm jest nieodłączną częścią ludzkiej natury.

Nasze eksperymenty pokazują, że metoda powszechnie stosowana do wykazania takiego optymizmu jest błędna, co powoduje „optymistyczne” aktualizowanie przekonań tam, gdzie optymizm nie jest możliwy – skomentował wyniki Jason Burton, jeden z głównych autorów badania. – Zasadniczo obecne metody badawcze dają negatywne wyniki.

Aktualizacja przekonań

Główną metodą badania optymistycznego nastawienia ludzi jest tzw. „aktualizacja przekonań”. Metoda ta polega na oszacowaniu przez uczestników swojej szansy przeżycia jakiegoś wydarzenia życiowego, a następnie ponownym oszacowaniu tej szansy po otrzymaniu informacji o rzeczywistym prawdopodobieństwie przeżycia danego wydarzenia. To właśnie określa się mianem „aktualizacji przekonań”.

Dotychczasowo w badaniach używano przede wszystkim negatywnych doświadczeń takich jak rozwód czy choroba. W najnowszych eksperymentach naukowcy pozbyli się czynnika emocjonalnego i prosili uczestników o oszacowanie prawdopodobieństwa wystąpienia neutralnych zdarzeń np. napotkania czarnego samochodu na ulicy. I mimo zmiany przykładów, wyniki badań w zasadzie nie uległy zmianie.

Naszym zdaniem po usunięciu aspektów emocjonalnych z przykładów technicznie nie powinno być żadnych optymistycznych wzorców zmiany przekonań – przekonywał współautor badania Punit Shah.

Oznacza to, że dotychczasowe metody najprawdopodobniej wcale nie mierzyły poziomu optymizmu, a raczej opierały się na niewłaściwych założeniach prowadzących do błędnych wniosków. Nie oznacza to natomiast, że optymizm nie istnieje, ale – zdaniem badaczy – nie jest to również dowód na to, że ludzie z natury myślą pozytywnie.

Nasze badania kwestionują istnienie „efektu irracjonalnego optymizmu” jako domyślnego sposobu działania człowieka, co uważano za prawdę od dziesięcioleci. Naukowcy i politycy opierali swoje kariery na tej idei, ale nadszedł czas, aby ponownie rozważyć dowody na jej istnienie - podsumowuje Shah.