Satelity Starlink pojawiają się nad Polską od 19 stycznia. Ich przelot jest doskonale widoczny na nocnym niebie jako świetlista smuga przypominająca „kosmiczny pociąg”. Do ich obserwacji niepotrzebne są żadne specjalistyczne przyrządy astronomiczne, wystarczy bezchmurne niebo i okolica jak najmniej zanieczyszczona miejskim światłem.

Reklama

Pierwsze satelity pojawiły się na niebie w środę 19 stycznia o godzinie 17:56. Szansę na dostrzeżenie kolejnych będziecie mieli jeszcze 20, 21 oraz 22 stycznia o podobnej porze. Informacje, komentarze i relacje na temat ich przelotu są na bieżąco aktualizowane na facebookowym profilu „Z głową w gwiazdach”.

Starlink – źródło Internetu dla całego świata

Starlinki zostały wyniesione na orbitę okołoziemską przez rakietę SpaceX Falcon 9. Aktualnie sieć satelitów Elona Muska znajduje się na wysokości 550 km nad powierzchnią naszej planety i składa się 1800 sztuk. Docelowo w przestrzeni kosmicznej może jednak pojawić się ich aż 12 tys.

Kontelacja starlinków ma zapewnić szybki, szerokopasmowy i niemal niezakłócony dostęp do Internetu na całym świecie – także w tych miejscach, które dotychczas były omijane przez tradycyjnych dostawców. Sieć ma zacząć działać w pełnej mocy w okolicach 2027 roku.

Niestety dostęp do niej nie będzie należeć do najtańszych. Same wstępne koszty instalacji zestawu, za pośrednictwem którego będzie można łączyć się z siecią Muska, wynoszą około 3 tys. złotych, a do tego należy doliczyć jeszcze miesięczny abonament w wysokości 449 złotych.

Same Starlinki mogą okazać się też problematyczne z punktu widzenia obserwacji astronomicznych. Od 2019 roku na niebie pojawiło się już ponad 5 tys. smug zostawianych przez satelity, a przy stale wzrastającej ich liczbie tego typu zakłócenia mogą stać się zjawiskiem dużo częstszym i dużo bardziej utrudniającym pracę obserwatoriów.