Tłusty osad na herbacie – co to?

Są tutaj z nami jacyś fani herbaty? W okresie jesienno-zimowym ten ciepły napój jest jak miód na serce! Z pewnością wiele osób zauważyło, że czasami na wierzchu napoju pojawia się niby to osad, niby tłusty film – właściwie ciężko powiedzieć, czym jest ta „powłoka”. Wielu fanów herbaty przypisuje owo zjawisko zbyt twardej wodzie, ale nic bardziej mylnego.

Reklama

Badania przeprowadzone przez Caroline Giacomin, doktorantkę w Instytucie Żywności, Żywienia i Zdrowia w ETH Zurich, udowadniają, że wszystko zależy od rodzaju herbaty.

- W zależności od perspektywy nalot na herbacie może wydawać się piękny, albo wręcz odwrotnie – obrzydliwy – wyjaśnia Caroline Giacomin.

Aż do połowy lat 90. naukowcy nie mieli pojęcia, dlaczego na powierzchni herbaty pojawia się swego rodzaju tłusty film. Za jedyne racjonalne wytłumaczenie zjawiska uznali roztapiającą się we wrzątku folię, która pokrywa liście herbaty. Dopiero badanie chemików z Imperial Collage w Londynie wyjasniły, że tłusty osad na herbacie jest mieszanką węglanu wapnia i innych soli pochodzących z wody, a także mieszanką herbacianych związków organicznych. Pytanie pozostało jedno – dlaczego na niektórych herbatach nigdy nie zobaczymy osadu?

Rodzaje herbaty a osad / Photo by Nathan Dumlao on Unsplash Rodzaje herbaty a osad / Photo by Nathan Dumlao on Unsplash

 

Rodzaje herbaty a tłusty osad

Jesienią 2021 podczas spotkania Towarzystwa Reologicznego w Bangor Caroline Giacomin przedstawiła efekty badań przeprowadzonych nad osadem herbacianym.

Doktorantka  starała się wyodrębnić czynniki, które mogłyby wpłynąć na to, w jakich sytuacjach możemy mieć z nim do czynienia. Co ciekawe, właściwości herbacianego osadu zmieniały się w zależności od tego, z jaką ilością węglanu wapnia mieliśmy do czynienia oraz od tego, czy decydowaliśmy się na dodatki w formie cytryny lub cukru. Okazało się, że kwas cytrynowy osłabia powstawanie osadu – ale to nie wszystko.

 Badacze starali się także odkryć, czy rodzaj herbaty może mieć wpływ na powstawanie tłustej „skorupki” na powierzchni herbaty.

Pod lupę wzięto tradycyjną czarną herbatę, zieloną herbatę oraz herbatę rooibos. Po wnikliwych analizach wysnuto pewne zaskakujące wnioski. Osad, który powstał na powierzchni zielonej herbaty był mniej kruchy niż ten powstały na powierzchni czarnej herbaty, dlatego pęknięcia były praktycznie niezauważalne, natomiast rooibos wcale nie wytwarzał osadu.

Wychodzi więc na to, że osoby, które brzydzą się powstałym tłustym filmem, powinny przerzucić się z ukochanego earl grey’a na aromatyczną, choć specyficzną w smaku czerwoną herbatę. Ewentualnie dodać do ulubionej czarnej herbaty odrobinę cytryny.