Santorini - rajska wyspa i tłumy turystów? 

Santorini to raj dla wszystkich, którzy marzą o ciepłych muśnięciach słońca, zapachu morskiej bryzy i boskich spacerach pomiędzy śnieżnobiałymi domkami. Ta grecka wyspa z pewnością jest na liście podróży wielu z nas, ale okazuje się, że grecka rzeczywistość jest okrutniejsza, niż moglibyśmy przypuszczać.

Reklama

Znana infuencerka – Lucy Tranos – postanowiła odkryć przed światem prawdziwe oblicze Santorini. Udostępniła w mediach społecznościowych zdjęcia z Oia, popularnego miasteczka wyspy, które stanowi tło dla większości zdjęć publikowanych na Instagramie.

Przez pierwsze kilka sekund zapozowała na olśniewającym tle, nieskalanym żadną „osobą trzecią”. Miejsce wygląda jak pocztówka. Jest przepiękne, spokojne i... puste – po prostu idealne. Po chwili jednak klip ukazał wokół niej setki turystów czekających w kolejce po zdjęcie.

- Tak wygląda rzeczywistość Oia, Santorini. Wybieracie się tam? Najprawdopodobniej miasteczko będzie napakowane ludźmi, zwłaszcza o zachodzie słońca. Wszyscy będą ustawiać się w kolejce, aby pstryknąć sobie fotkę w miejscu, gdzie dobrze widać słynne, niebieskie kopuły. No, chyba że pojawicie się tam o 7 rano – powiedziała Lucy Tranos na jednym z InstaStory.

Santorini – Instagram kontra rzeczywistość

W ten sposób Lucy Tranos ukazała światu prawdę – rzeczywistość Santorini to przede wszystkim tłumy, mega długie kolejki do zabytków i jeszcze dłuższe kolejki po zdjęcia przy słynnych punktach widokowych.

- Oia to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, więc nic dziwnego, że przyciąga tak wiele osób. Liczycie na to, że obejdzie się bez tłumów? Od trzech lat jestem na Santorini każdego lata i z każdym kolejnym rokiem robi się coraz bardziej ruchliwie – dodała Lucy Tranos.

Zdaniem influencerki istnieje jednak sposób na to, by choć na chwilę oderwać się od ogromnych grup turystów. Jaki?

 

Jak uniknąć tłumów na Santorini?

Według Lucy Tranos jedynym wyjściem z „tłumu” jest zwiedzanie Santorini w nieco inny sposób. Zamiast skupiać się na popularnych miejscówkach, lepiej jest wejść w przypadkowe uliczki, a później dać się w nich zgubić.

- Jeśli chcecie doświadczyć Santorini w spokojnej i bardziej autentycznej atmosferze, powinniście zdecydowanie trzymać się z daleka od wspomnianych „gorących” miejsc i zgubić się na alejkach lub odwiedzić mniejsze wioski takie jak Imerovigli, Mesaria, Megalochori i Fira. One zawsze są mniej ruchliwe! - radzi Lucy Tranos.

Biorąc to wszystko pod uwagę, warto więc zastanowić się nad tym, czy popularnego kierunku podróży nie zamienić w najbliższym czasie na coś bardziej oryginalnego i nieodkrytego.  Być może to właśnie małe miasteczka są najlepszym sposobem na zasmakowanie prawdziwego „la dolce vita”?