Just Stop Oil - masowe protesty aktywistów klimatycznych w Wielkiej Brytanii

W poniedziałek 17 października o godzinie 5 nad ranem dwóch aktywistów klimatycznych z Just Stop Oil wspięło się na 84-metrowy pylon mostu zwodzonego im. Królowej Elżbiety II w Essex, doprowadzając tym samym do blokady przeprawy i wstrzymania ruchu statków. Zgodnie z oświadczeniem lokalnej policji most pozostanie zamknięty przez co najmniej 24 godziny.

Reklama

Dzień wcześniej o godzinie 11, czternaścioro działaczy i działaczek tej samej organizacji zablokowało czteropasmowy odcinek ulicy Park Lane w Londynie. Aktywiści przykleili się do asfaltu i przykuli do siebie nawzajem kajdankami, by wstrzymać ruch samochodowy na kilka kolejnych godzin i utrudnić działania policji.

W tym samym czasie inny aktywista rozpylił pomarańczową farbę na fasadę showroomu marki Aston Martin, znajdującego się tuż obok protestujących na Park Lane. To samo zrobiła też aktywistka przed siedzibą policji metropolitalnej Londynu. W piątek 14 października dwie działaczki z Just Stop Oil oblały z kolei zupą pomidorową „Słoneczniki” Vincenta Van Gogha w National Gallery of London.

Wspomniane działania z ostatnich czterech dni to jednak i tak jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ tylko od początku października w następstwie kolejnych akcji protestacyjnych i zakłóceń w całej Wielkiej Brytanii aresztowano już ponad 440 osób związanych z organizacją Just Stop Oil.

Z deklaracji grupy wynika jednak, że na jej członkach nie robi to żadnego wrażenia.

Just Stop Oil: "Nie damy się zastraszyć"

Przedstawiciele Just Stop Oil zapowiadają bowiem, że żadne konsekwencje są im niestrasznie i nie spoczną, dopóki rząd nie wycofa ponad stu wydanych w październiku pozwoleń na odwierty gazu i ropy naftowej na Morzu Północnym.

„Nie damy się zastraszyć zmianami w prawie, nie powstrzymają nas nakazy mające na celu uciszenie ludzi, którzy protestują bez użycia przemocy. Konsekwencje te są nieistotne w zestawieniu z masowym głodem, rzezią, utratą naszych praw, wolności i społeczności” – czytamy w oświadczeniu grupy na jej stronie internetowej.

Mowa tu m.in. o nowych przepisach wprowadzonych w życie z inicjatywy szefowej resortu spraw wewnętrznych Suelli Braverman. Polityczka przeforsowała ustawę, która wymierzona jest bezpośrednio w osoby przyklejające się do dróg lub innych obiektów publicznych. Obecnie czyn ten kwalifikowany jest jako przestępstwo i grozi za niego sześć miesięcy więzienia.

– Nie ugnę się przed protestującymi, którzy próbują wziąć brytyjską opinię publiczną za zakładnika. Uniemożliwianie naszym służbom ratunkowym dotarcia do tych, którzy rozpaczliwie ich potrzebują, jest okropnie samolubne i nie do przyjęcia – mówiła Braverman w oświadczeniu.

Aktywiści i aktywistki z Just Stop Oil pozostają jednak nieugięci.

Zrozumcie, te działania nie są dla nas łatwe. Są niekomfortowe, często przerażające i kosztowne. Dlaczego więc nie przestaniemy?  – mówił jeden z protestujących, 67-letni John McCarthy.

– Ponieważ zobaczyliśmy tragiczną prawdę dotyczącą śmiertelnych zagrożeń, przed którymi ludzkość dziś stoi, i nie możemy jej „odzobaczyć”. Prawdziwe pytanie brzmi, dlaczego miliony osób nie dołączają do obywatelskiego oporu, nie dlaczego ja w nim jestem – dodał McCarthy.

Każdego dnia października aktywiści i aktywistki z organizacji Just Stop Oil zbierają się także pod siedzibą premier Wielkiej Brytanii przy Downing Street 10, by wymusić na rządzie wycofanie się ze wspomnianych pozwoleń na odwierty ropy i gazu.

Odkąd Just Stop Oil rozpoczęło swoje zmasowane akcje protestacyjne w kwietniu tego roku, członkowie organizacji zostali aresztowani ponad 1,7 tys. razy. Pięcioro z nich wciąż przebywa w areszcie.

„Nasi zwolennicy będą wracać – dziś, jutro i pojutrze – i pojutrze – i codziennie, dopóki nasze żądanie nie zostanie zaspokojone: brak nowej ropy i gazu w Wielkiej Brytanii” – zapowiada organizacja na swojej stronie.