Pride of Poland 2022 - kupiec nie wpłacił miliona euro za wylicytowane konie

Tuż po zakończeniu 53. aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim organizatorzy ogłosili, że udało się im sprzedać czternaście koni za łączną kwotę ok. 1,6 milionów euro. Jak się okazuje, nie obyło się się jednak bez skandalu - jeden z kupców do dziś nie wywiązał się ze swojej oferty.

Reklama

Chodzi o Francuza Thierry’ego Barbiera, który wygrał aż cztery aukcje. Udało mu się nabyć klacze Poganinkę za 220 tys. euro, Esmeraldinę za 400 tys. euro (stadnina w Michałowie) Euzonę za 220 tys. euro (stadnina w Janowie Podlaskim) oraz Egirię za 115 tys. euro (stadnina w Białce). Dodatkowo podczas Summer Sale w Janowie Podlaskim wylicytował także klacz Tartinę za 35 tys. euro.

Łącznie daje to kwotę 990 tys. euro i dokładnie tej sumy do dziś brakuje w kasach aukcji. Zgodnie z regulaminem Pride of Poland kupcy mają 14 dni na dokonanie płatności po wygranej licytacji i odbiór koni. Thierry Barbier jest już zatem spóźniony.

- Nie otrzymaliśmy wpłat, nie wiemy też, co planuje kupiec. Będę się w tej sprawie zwracał z pytaniami do prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, który był organizatorem aukcji – powiedział w rozmowie z "Bankierem" prezes stadniny w Janowie Podlaskim.

Pride of Poland 2022: Pieniędzy nigdy nie będzie?

Thierry Barbier nie cieszy się zbyt dobrą opinią wśród miłośników koni arabskich. Niektórzy uważają go za niegodnego zaufania, a inni nawet za notorycznego oszusta. Z tego powodu coraz więcej ekspertów przypuszcza, że pieniądze z licytacji nigdy nie wpłyną na konto aukcji, bo nikt ich po prostu nie ma – łącznie z kupcem.

- Otóż Thierry Barbier jest dobrze znany w środowisku osób parających się hodowlą i sprzedażą koni arabskich. Znany z tego, że jest mitomanem [...]. Nie ma stadniny koni arabskich, choć chce uchodzić za taką osobę - pisze na swoim blogu HipoLogika Marek Szewczyk.

Co więcej, ta sytuacja wcale nie jest pierwszym nieporozumieniem powstałym między Thierrym Barbierem a stadniną koni w Janowie Podlaskim.

W 2018 roku Francuz zdecydował się na zakup kilku koni poza aukcją. Sprzedaż jednak nie doszła do skutku, bo stadnina nie doczekała się wpłaty pieniędzy. Co jeśli tegoroczna sytuacja zakończy się podobnie?

- Są kontrahenci, którzy po rozmowach, podtrzymują chęć zapłacenia pewnych kwot za konie, które są powyżej cen minimalnych. W regulaminie aukcji jest też zapis o karze wynoszącej 30 proc. wylicytowanej kwoty w przypadku nieodebrania koni. Jeśli będzie taka konieczność, będziemy jej dochodzili – mówi dla Bankiera prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, Krzysztof Kierzek.