Auto zostało sprzedane podczas aukcji Sotheby’s pod koniec stycznia za 6,8 mln dolarów, co czyni je najdroższym egzemplarzem modelu z rocznika 1955 kiedykolwiek sprzedanym na licytacji. I choć dotychczasowy rekord był o ponad 2,5 mln dolarów niższy, a ostateczna kwota sprzedaży jest astronomiczna, to i tak Sotheby’s może mówić o pewnym rozczarowaniu. Początkowe estymacje ekspertów domu aukcyjnego sytuowały auto w widełkach rzędu od 7 do 9 mln dolarów.

Reklama

Dla porównania, oryginalny koszt gullwinga z 1955 r. wynosił dokładnie… 6 820 dolarów, czyli po uwzględnieniu zmiany wartości pieniądza współcześnie byłoby to około 70 tys. dolarów. Oznacza to, że przez ponad pół wieku wartość tego auta zwiększyła się 10 tys. razy.

Ultrarzadki klasyk

Mercedes-Benz 300 SL "Gullwing" - gabardynowe wnętrze/fot. Sotheby's Mercedes-Benz 300 SL "Gullwing" - gabardynowe wnętrze/fot. Sotheby's

Takie kwoty są jednak niczym nadzwyczajnym w przypadku auta o takiej proweniencji i historii. Opisywany egzemplarz o numerze nadwozia 5500332 nazywany „Weckerlé Alloy” to jeden z zaledwie 24 egzemplarzy z aluminiowym nadwoziem wyprodukowanych w 1955 r., co czyni go jednym z najrzadszych produkcyjnych aut w historii.

To konkretne auto może na dodatek pochwalić się oryginalnymi numerami seryjnymi pasującymi do 3-litrowego silnika oraz oryginalnym aluminiowym nadwoziem i fabrycznym kolorem karoserii. Samochód został też pieczołowicie odrestaurowany pod koniec lat 70. XX wieku oraz doposażony w gabardynową tapicerkę oraz pasujący do niej zestaw bagaży.

Co więcej, jakość renowacji była na tak wysokim poziomie, że odnowiony pojazd został później nazwany „najlepszym gullwingiem” na Narodowym Zjeździe Gullwing Group w 1980 r. Później pojawiał się także na innych pokazach, zjazdach i imprezach i do dziś nie stracił nic ze swojej dawnej świetności.