Zwykły majsterkowicz i 60-letnie frytki McDonald’s

Rob Jones, który – jak na majsterkowicza przystało – po 63. latach zdecydował się na generalny remont w swoim domu położonym 50 mil od Chicago. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie tajemnicza torba wewnątrz jednej z łazienkowych ścian.

Reklama

- W tym momencie oboje patrzyliśmy na siebie z żoną, zastanawiając się, czy nie zadzwonić na policję. Czuliśmy się tak, jakbyśmy odkryli dowody z miejsca zbrodni! - mówi Rob Jones w jednym z wywiadów. 

Co było w tajemniczej torbie? Uprzedzamy -  nie było to żadne narzędzie zbrodni. Nie był to również list od pradziadka. Niesamowita torba i w pewnym sensie kapsuła czasu posiadała napis... McDonald’s! 

W środku niej znajdowały się podobno wciąż jeszcze chrupiące frytki – choć trudno sądzić, że owa chrupkość wynikała z genialnego sposobu przyrządzenia. Zapewne były twarde jak tynk, za którym się ukrywały... 

- Zobaczyłem frytki i pomyślałem : "To niemożliwe. Jak u licha te frytki wciąż są w tej torbie i jak są tak dobrze zakonserwowane?!" To było bardzo dziwne uczucie - dodaje Rob Jones. 

No dobrze, ale skąd frytki w środku ściany starego domu?

McDonlad’s - artefakt drugiej połowy XX wieku 

I tu znajduje się dobre wytłumaczenie. Jak twierdzi Rob Jones, ostatni remont w jego domu był wykonywany w 1959 roku, czyli w tym samym roku, w którym niedaleko jego działki powstał jeden z pierwszych lokali McDonald’s!

I choć rzeczywiście sama historia nie ma w sobie zbyt wiele romantyzmu czy wzruszeń, musimy przyznać, że  jest w niej coś niesamowitego. Oto przed nami prawdziwy artefakt ludzi żyjących w drugiej połowie XX wieku - starożytny posiłek! 

- Z przyjemnością go sprzedamy, a jeśli nie, prawdopodobnie zachowamy go jako fajny kawałek historii – powiedziała Grace Jones, żona majsterkowicza.