HISZPANIA: Limity czasowe w barach i restauracjach

Wakacje w Hiszpanii to nie tylko mnóstwo słońca, monumentalne zabytki czy rajskie wybrzeża, ale także… tłumy turystów. W związku z tym coraz więcej hiszpańskich restauracji i kawiarni decyduje się na wprowadzenie limitów czasowych korzystania ze stolika. Powód? Chodzi o szybką rotację. 

Reklama

Długie pobyty klientów w lokalach wcale nie są opłacalne. Chodzi o rentowność. Im większa liczba gości, tym większa szansa na zarobek, a kiedy ktoś zajmuje stolik przez kilka godzin bez notorycznego domawiania dań czy drinków, pozbawia miejsca kogoś, kto mógłby za to zapłacić – czyli następnego klienta. I tak narodził się pomysł limitu czasu zajmowania stolika.

 

HISZPANIA: Pół godziny na drinka i półtorej godziny na kolację?

Jak podaje hiszpański dziennik „La Razon”, klienci niektórych barów i restauracji zostaną poinformowani o tym, że jeśli zamówią drinka, mogą zajmować stolik jedynie przez pół godziny, jeśli natomiast zamówią danie, mogą zajmować stolik przez półtorej godziny. Sytuacja dotyczy szczególnie miejsc w ogrodach lub patio.

Oczywiście limit ten nie będzie działał przez cały rok. „La Razon” zaznacza, że chodzi o moment szczytu sezonu, kiedy do kraju przybywa mnóstwo turystów.

 

Limit czasu w restauracjach – czy to legalne?

I choć tłumaczenia właścicieli są teoretycznie zrozumiałe, społeczność coraz częściej stawia pytanie o legalność wprowadzania limitów czasowych.

Dyrektor organizacji ochrony konsumentów - Ruben Sanchez - wyjaśnił w rozmowie z hiszpańską telewizją publiczną, że podjęcie takich środków może być legalne. Warunkiem jest wcześniejsze poinformowanie klienta o takim stanie rzeczy lub umieszczenie w widocznym miejscu tablicy informacyjnej.

- Kluczowym czynnikiem jest także czas obsługi. Nie byłoby zgodne z prawem, gdyby klient długo czekał na obsłużenie i został zmuszony do zwolnienia stolika – dodał Ruben Sanchez.

A co wy myślicie o takim rozwiązaniu? Być może dzięki temu łatwiej będzie zrozumieć, czym są poetyckie "chwile ulotne" ;)