Widok żółtych kwiatów słonecznika na tle błękitnego nieba nieodzownie kojarzy się z narodowymi barwami Ukrainy. I nic dziwnego, ponieważ pola uprawne tej rośliny stanowią główny element krajobrazu naszych wschodnich sąsiadów.

Reklama

Według organizacji Obserwatory of Economic Complexity Ukraina do spółki z Rosją jest też największym na świecie eksporterem oleju słonecznikowego – razem oba te kraje pokrywają prawie 70 proc. światowego zapotrzebowania na ten produkt, z czego sama Ukraina – aż 46 proc.

Tymczasem trwająca inwazja rosyjska na Ukrainę już teraz odbiła się w obszarze dostępności oleju słonecznikowego na świecie do tego stopnia, że niektóre sieci sklepów wprowadziły limity na jego zakup.

Niedobory oleju słonecznikowego na świecie

Wśród nich są m.in. dwie hiszpańskie sieci supermarketów – Mercadona oraz Consum – które ograniczyły możliwość zakupu oleju słonecznikowego odpowiednio do pięciu litrów i jednego litra dziennie na jednego konsumenta. Sieć Marko poszła jeszcze dalej i ustaliła limit zakupu na jedną butelkę dziennie.

– Straszna sytuacja, w jakiej znajduje się obecnie Ukraina, powoduje zaburzenia w dostawach produktów pochodzących ze strefy wojny. Dostawy artykułów takich jak olej słonecznikowy są ograniczone na rynku hiszpańskim i nas również dotyka ten problem – czytamy w komunikacie prasowym wystosowanym przez Makro.

Jednak sytuacja w Hiszpanii wskazuje jedynie na trend, który można zaobserwować także w Unii Europejskiej. Według danych Fediol, organizacji zrzeszającej producentów olejów roślinnych z Europy, UE kupuje od Ukrainy około 200 tys. ton oleju słonecznikowego miesięcznie, co stanowi nawet 45 proc. całościowego zapotrzebowania. Organizacja przewiduje jednocześnie, że rezerwy w poszczególnych krajach mogą się wyczerpać mniej więcej w połowie kwietnia.

– Po tym czasie prawdopodobne jest, że brak dostępności surowego oleju słonecznikowego i ograniczone alternatywy doprowadzą do niedoboru na rynku, a konsumenci to odczują – czytamy w informacji prasowej Fediol.

W innych częściach świata sytuacja nie jest wcale lepsza. Przykładowo Indie importują ok. 12 proc. oleju słonecznikowego z Ukrainy i Rosji, co w obliczu niedoboru nieuchronnie poskutkuje wzrostem cen – nie tylko samego oleju. Jak wskazuje magazyn „Time” braki surowca przełożą się także na wzrost cen słonych przekąsek, głównie chipsów czy frytek.

Słoneczniki – symbol wolności Ukrainy

Słonecznik stał się narodową rośliną Ukrainy mniej więcej w połowie XVIII wieku. Według biura podróży MIR Corp. stało się tak w wyniku obostrzeń nakładanych na kraj przez Kościół Ortodoksyjny, który nie zezwalał na używanie masła ani smalcu do smażenia w trakcie Wielkiego Postu. Ukraińcy zaczęli więc masowo używać oleju słonecznikowego, a jego nasiona stały się popularną przekąską. Od tamtego czasu pola słoneczników zaczęły pokrywać coraz większą powierzchnię kraju.

Pozycja słonecznika umocniła się jeszcze bardziej w trakcie trwającej wojny z Rosją. W sieci hitem stało się nagranie, w którym Ukrainka mówi do rosyjskiego żołnierza, by ten schował do kieszeni nasiona słonecznika, ponieważ po jego śmierci wyrosną z nich kwiaty niepodległej Ukrainy.