Agresja Władimira Putina na Ukrainę doprowadziła wielu rynkowych gigantów do zrezygnowania z prowadzenia działalności na terenie Rosji. Jednak wiele luksusowych marek póki co stara się kontynuować sprzedaż w tym kraju. Jak podaje magazyn Fortune, po spadku wartości rubla to właśnie one stały się gwarantem majątku zamożnych Rosjan.

Reklama

Sankcje gospodarcze napędzają biznes marek luksusowych

Wydarzenia ostatnich dni doprowadziły do znacznego wzrostu sprzedaży biżuterii w rosyjskich sklepach Bvlgari. Podobną sytuację można zaobserwować także w przypadku Cartier, zegarków Omega czy produktów Rollex, czyli wszystkich marek luksusowych, które starają się zachować apolityczną postawę w sprawie wojny na Ukrainie.

- Dla Rosjan w tej chwili biżuteria jest bezpieczną inwestycją. Jesteśmy dla narodu rosyjskiego, a nie dla świata polityki. Działamy w wielu różnych krajach, w których następują okresy napięć i niepewności – – powiedział Bloombergowi Jean-Christophe Babin, który od lat kieruje marką Bvlgari.

Sankcje gospodarcze nałożone na Rosję powoli stają się odczuwalne. Coraz niższy kurs rubla, a co za tym idzie, mniejszy przypływ gotówki, sprawił, że rosyjscy oligarchowie zaczęli szukać najbardziej opłacalnego sposobu na zatrzymanie swojego bogactwa. Jak się okazuje, to biżuteria i zegarki uważane są przez nich za bezpieczną inwestycję, ponieważ ich wartość z roku na rok wzrasta. 

 

Marki luksusowe nie chcą rezygnować z działalności w Rosji

Dlaczego sektor luksusowy nie chce zrezygnować z działalności w Rosji? Według ekspertów taki krok jest co prawda dopuszczalny, a nawet wymagany, ale wiązałby się z wielkimi stratami finansowymi.

Co prawda, pod względem aprobaty społeczeństwa ich PR prawdopodobnie wzniósłby się na wyżyny i być może skutkowałby to wzrostem sprzedaży w innych krajach, ale dla wieku gigantów tego typu gra nie jest warta świeczki.  Okazuje się bowiem, że sankcje gospodarcze napędziły ich biznes. 

Iskierką nadziei w tym temacie okazała się publikacja handlowa Business of Fashion, wspierana przez LVMH, która zaleciła markom luksusowym wycofanie się z rynku rosyjskiego. Odzew na ten moment (4 marca 2022) jednak jest praktycznie zerowy.

Ale zewnętrzna presja rośnie, podobnie zresztą, jak i ceny produktów luksusowych w Rosji. 

- Rubel traci wartość, a my mamy koszty w euro. Ponieważ nie możemy ponosić strat, trzeba będzie podnieść ceny. Chociaż bardzo trudno będzie teraz zorganizować dostawy do rosyjskich sklepów, zwłaszcza jeśli ten konflikt potrwa wiele miesięcy – dodaje Jean-Christophe Babin.

Trudno jednak powiedzieć, jak długo koncepcja zatrzymania majątku przez Rosjan może się utrzymać. Kiedy ograniczone korzystanie ze SWIFT-u stanie się dla Rosjan przykrą codziennością, eksport z Zachodu do Rosji może okazać się nie tylko utrudniony, ale wręcz niemożliwy.