Agnieszka Woźniak-Starak narzeka na Teslę: "Nie kupujcie Tesli w Polsce" 

Niespełna pół roku temu Agnieszka Woźniak-Starak miała stłuczkę, która doprowadziła do uszkodzenia jej czarnej Tesli Model 3.  Dziennikarka nie odzyskała samochodu aż do dziś.

Reklama

- Jeśli myślicie o Tesli to super, ale pod warunkiem, że mieszkacie na przykład w Kalifornii. W Polsce nie polecam, niestety… Koledzy mówili: „Aga nie rób tego”. W Polsce nie ma sieci serwisowej, jak coś się stanie, będziesz miała problemy. Ale ja myślałam: „Ale co może się stać i kupiłam”. A potem się stało. - powiedziała Agnieszka Woźniak-Starak w jednej z instarelacji.

Jak się okazało, największym problemem po wypadku samochodowym stała się naprawa jej auta w polskim serwisie Tesli, gdzie brakuje części samochodowych i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie cokolwiek się zmieni.

- Pan z serwisu w zasadzie przestał odbierać nasze telefony, bo chyba nie ma nic nowego do powiedzenia. Poza tym części nadal nie ma… - żali się Agnieszka Woźniak-Starak, zaznaczając, że właśnie przed takim scenariuszem ostrzegali ją znajomi.

Tesla w Polsce - zalety i wady 

Agnieszka Woźniak-Starak zauważa, że sam zakup samochodu marki Tesla był oczywistością. Nie tylko ze względu na same przywileje drogowe, ale także pod względem czysto pragmatycznym, czyli kosztów utrzymania.

- Nie miałam wątpliwości, jaki chcę samochód, bo od początku wiedziałam, że chcę kultowego elektryka, czyli Teslę. Świetne osiągi, super design – każdy, kto siedział w Tesli, wie, o czym mówię. Wszystko się zgadzało Jeździsz po buspasach, więc nie stoisz w korkach, nie płacisz za parkowanie, nie tankujesz tej horrendalnie drogiej benzyny, podłączasz na noc do gniazdka – to jest super – mówi Agnieszka Woźniak-Starak.

Większość zalet wymienionych przez dziennikarkę jest jednak typowa dla każdego samochodu elektrycznego.

Niestety wszystko wskazuje na to, że marka Elona Muska ma podobne problemy, co większość koncernów samochodowych. Chodzi o  globalny kryzys w łańcuchu dostaw. Tym sposobem Tesla coraz częściej pojawia się w anegdotach na temat niekończących się przygód serwisowych.