Jakub Rusak: Czym jest ta inwestycja?

Reklama

Konrad Weka: To muzeum inspirowane typologią sekretnych przestrzeni, kryjówek z filmów science fiction takich jak James Bond. Z racji na organiczną powierzchnie działki budynek musiał być położony pod ziemią. Na początku mieliśmy ogromny problem, ponieważ nic się na tej działce nie mieściło, więc wpadliśmy na pomysł tajemniczej jaskini. 

Artur Zakrzewski: Symbolika architektury podziemnej jako tajemniczej i niedostępnej idealnie wpasowuje się w genre bondowskich klasyków. Wiele inspiracji czerpaliśmy z pracy scenografa Kena Adama, w szczególności sekretnej bazy w japońskim wulkanie Shinmoedake z filmu "Żyje się tylko dwa razy".

Dlatego zdecydowaliście się na konstrukcję przypominającą okrągły bunkier?

K.W.: Jednym z głównych celów było zapewnianie funkcjonalnej przestrzeni do manewrowania zabytkowymi samochodami, które mają ograniczony kąt skrętu. Z tego powodu musieliśmy stworzyć przestrzeń bez popularnych na parkingach podziemnych kolumn. Pomyśleliśmy, że idealnym rozwiązaniem byłoby użycie konstrukcji łuków, która nie tylko pozwoliła stworzyć bezkolizyjną przestrzeń, ale też umożliwiła konstrukcję 3-metrowego świetlika w dachu doświetlającego jaskinię.

Dlaczego budynek znajduje się pod ziemią?

K.W.: Działka jest nieduża i graniczy z rzeką więc miejscowy plan zabudowy nie pozwalał na zaprojektowanie wystarczająco dużej przestrzeni. Budując pod ziemią mogliśmy powiększyć przestrzeń wystawienniczą o 40%. Wpływ na tę decyzję miał też aspekt bezpieczeństwa i zachowania odpowiednich warunków klimatycznych wewnątrz.

Rzut z góry na garaż/fot. Arup Rzut z góry na garaż/fot. Arup

Czyli samochody będą tam przechowywane na co dzień?

K.W.: Samochody będą zazwyczaj wystawione w muzeum, jednak będą je opuszczały na różne eventy np. rajdy. Auta z kolekcji są całkowicie sprawne i gotowe do jazdy.

Czy znajdą się tam tylko samochody Astona Martina?

A.Z.: Poza Astonami, inwestor ma w swoich zasobach też inne samochody. Na początku wystawa będzie składała się z modeli DB2 i DB5, ale potencjalnie w przyszłości znajdą się w niej też również kolekcjonerskie perełki innych marek. 

Ile samochodów będzie liczyć cała kolekcja? 

A.Z.: Kolekcja będzie składała się z 8 modeli.

Kolekcja klasycznych Aston Martinów/fot. Arup Kolekcja klasycznych Aston Martinów/fot. Arup

Poza wystawą będą tam dostępne jakieś inne atrakcje?

K.W.: Przewidujemy kameralną przestrzeń na dodatkowe eksponaty w lobby wokół windy wyjeżdżającej do ogrodu, która dzięki zielonemu dachowi będzie całkowicie chowała się pod powierzchnią. Pozostałe atrakcje są jeszcze w fazie koncepcyjnej, wszystko będzie zależało od tego, jak budynek będzie funkcjonował po otwarciu.

Skoro budynek znajduje się pod ziemią, to czy wewnątrz panują jakieś specjalne warunki stworzone z myślą o starych autach?

Piotr Konarzewski: Zdecydowanie. Jednym z głównych założeń, od których rozpoczęliśmy projektowanie przestrzeni, było ustalenie, jakich warunków potrzebują te auta. Chodziło przede wszystkim o poziom wilgotności, odpowiednią temperaturę i właściwą cyrkulację powietrza by karoserie i skórzane tapicerki nie były wystawione na niszczące działanie wilgoci, a jednocześnie nie wysuszały się.

Dużym wyzwaniem była w tym kontekście szeroka brama wjazdowa, która przy każdym otwarciu zaciąga duże ilości powietrza o bardzo różnych parametrach: zimą – suchego i chłodnego, latem – wilgotnego. Systemy instalacyjne muszą bardzo szybko reagować na takie wahania.

Staraliśmy się też zadbać, żeby ten obiekt był energooszczędny i jak najbardziej zrównoważony.

 

Zielona winda na dach/fot. Arup Zielona winda na dach/fot. Arup

To znaczy?

P.K.: Obiekt jest zaprojektowany w duchu zrównoważonego rozwoju. W zależności od pory roku czerpie ciepło lub chłód z ziemi po to, by zużywać jak najmniej energii elektrycznej. Jest też ciekawie doświetlany przez światło słoneczne, co również pozwala minimalizować zużycie energii potrzebnej na oświetlenie. Są to rozwiązania dość niestandardowe jak na tej wielkości obiekt. Podobne stosuje się raczej w dużych biurowcach czy centrach handlowych.

Inwestorowi należy się ogromny szacunek za tak zrównoważone podejście, to była dla niego bardzo istotna kwestia. Cieszymy się, że możemy współpracować z klientem, który przywiązuję tak dużą wagę do zrównoważonego rozwoju, który jest priorytetem również dla nas.

Geometryczny diagram budynku/fot. Arup Geometryczny diagram budynku/fot. Arup

 



Jakie były poza tym największe wyzwania podczas projektowania tej konstrukcji?

K.W.: Głównym wyzwaniem było utrzymanie geometrii budynku. Bez cyfrowych rozwiązań parametrycznych ten projekt nigdy by nie powstał, bez nich nie dałoby się narysować takiej bryły. Parametryka pozwoliła nam na stworzenie prostej konstrukcji modułowej – cała kopuła jest lustrzanym odbiciem samej siebie i składa się z powtarzalnych elementów, co ułatwi budowę konstrukcji.

A.Z.: Mimo, że budynek jest bardzo skomplikowany i składa się z wielu zależnych od siebie elementów, sprawia wrażenie minimalistycznego. To parametryka pozwoliła nam na zaprojektowanie jednej, płynnej formy zaczynającej się w ogrodzie a kończącej się pod ziemia.

 

Czyli słowem klucz jest tu parametryka. Co ona oznacza?

A.Z.: Jest to pierwszy w 100 proc. parametryczny projekt w Polsce. Architektura parametryczna polega na tym, że do cyfrowego modelu obiektu, za pomocą kodu, wprowadzamy inputy, czyli informacje, parametry, na których podstawie możemy zmieniać formę modelu w czasie rzeczywistym.

Projekt budynku jest napisany w całości w formie punków. Z centralnego punktu i obrysów głównej przestrzeni wystawienniczej powstała cała forma, czyli schody, kopuła, zakrzywienia, podziały paneli, punkty oświetlenia – to wszystko zostało napisane parametrycznie. Zaletą tego rozwiązania jest też to, że możemy dowolnie zmieniać wymiary budynku, a projekt uaktualni się sam w czasie rzeczywistym.

P.K.: Kiedy zmieniamy wielkość jednego elementu w cyfrowym projektowaniu parametrycznym, wszystkie pozostałe zmienne automatycznie dostosowują się do nowej wartości. Na przykład, projektując konstrukcję podziemnego muzeum mogliśmy zwiększyć średnicę okna w dachu, a wszystkie pozostałe elementy projektu zaadaptowały swoje położenie i rozmiary do nowej wielkości świetlika.

K.W.: Gdyby na przykład zmieniły się parametry działki, ten obiekt byłby się w stanie do tego dopasować. Właśnie tak działa parametryka – nie trzeba przeprojektowywać budynku, wystarczy zmienić jego parametry, a kod sam się do nich dostosuje. To znacząco skraca proces projektowania.

Czyli budynek nie tylko będzie służył jako muzeum, ale sam w sobie jest „dziełem sztuki”?

A.Z.: Tak, to jest budynek typu state-of-the-art. Na równi z kolekcją samochodów i ostatecznym efektem ważny jest też sam proces projektowania. W jego trakcie używaliśmy też gogli do wirtualnej rzeczywistości, żeby precyzyjnie określić proporcje wysokości świetlika i powierzchni całego budynku.

K.W.: To, co także wyróżnia ten obiekt pod względem projektowania, to to fakt, że cała geometria, schody i pozostałe elementy, powstały z jednego punktu i jednej krzywej. To wyróżnia nas na tle innych polskich biur architektonicznych. Stosujemy techniki projektowania parametrycznego i wirtualnej rzeczywistości jako narzędzia pracy na co dzień, podczas gdy wiele firm z naszej branży dopiero przechodzi na projektowanie 3D.

Co było inspiracją dla takiej konstrukcji?

K.W.: Przede wszystkim „Endless house” Fredericka Kieslera. Ten niedoceniony za życia, awangardowy architekt, tworzył projekty, które stanowiły przeciwieństwo rozwijającego się na początku XX wieku zdehumanizowanego modernizmu. Koncepcja Kieslera miała być kontrargumentem dla dominującego wówczas podejścia, skupiającego się na mało personalnych i masowo powtarzanych rozwiązaniach. Kiesler uważał, że przestrzenie powinny być płynne, a funkcje w budynkach powinny się przenikać.

Kolejną inspiracją był unizm – kierunek w sztuce stworzony przez Władysława Strzemińskiego i Katarzynę Kobro w podobnym czasie, co „Endless house” Kieslera, który nie zdobył popularności poza Polską. Ten awangardowy nurt jest dziś dla nas inspiracją, którą próbujemy interpretować w formie architektury – stąd nazwa biura.

Na jakim etapie jest aktualnie projekt i kiedy zostanie zakończony?

K.W.: Obecnie jesteśmy na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę, które dostaniemy prawdopodobnie w lutym. Następnie zostanie ogłoszony przetarg na wykonawcę robót budowlanych.

A.Z.: Rozpoczęcie budowy przewidujemy w przyszłym roku, ale z uwagi na poziom skomplikowania projektu trudno określić, czy zakończymy budowę do końca przyszłego roku, czy na początku 2023.

 

Konrad Weka - założyciel międzynarodowego biura architektonicznego Unism, z siedzibą w Warszawie i Londynie. Kształcił się w Architectural Association School of Architecture w Londynie, jednej z najlepszych szkół architektonicznych na świecie, gdzie zdobył wiedzę i doświadczenie w aplikacji najnowszych rozwiązań technologicznych, takich jak projektowanie parametryczne, wirtualna rzeczywistość czy digital fabrication, w branży architektonicznej. Obecnie kieruje multi-dyscyplinarnym zespołem, który realizuje projekty o różnych skalach – od podziemnego muzeum samochodów zabytkowych po projekty przemysłowe i urbanistyczne.

Artur Zakrzewski - kieruje zespołem projektowym w Unism. Absolwent prestiżowej uczelni Bartlett School of Architecture (University College London) w Londynie. Specjalizuje się w modularnych systemach budowlanych oraz cybernetyce w zakresie architektury, a także projektowaniu i modelowaniu skomplikowanych geometrii. Posiada bogate doświadczenie zawodowe w Polsce i Wielkiej Brytanii, w szczególności jako architekt prowadzący modelowanie 3D w Heatherwick Studio przy dużych projektach międzynarodowych. Obecnie jako Dyrektor działu projektowego w Unism zajmuje się koordynacja, nadzorem i projektowaniem rozwiązań architektonicznych dla szeregu projektów m.in. podziemnego muzeum samochodów zabytkowych oraz serii projektów przemysłowych.

Piotr Konarzewski - kieruje zespołem elektrycznym Arup w Polsce. Z wykształcenia inżynier, posiada ponad 20-letnie doświadczenie w branży elektrycznej, w tym doktorat z dziedziny systemów elektroenergetycznych. Od centrów danych po centra handlowe, kierując wielodyscyplinarnymi zespołami, Piotr realizuje skomplikowane projekty budowlane w Polsce i za granicą m.in. w Hiszpanii, Niemczech, Maroku i Brazylii. Obecnie Piotr prowadzi m.in. projekt przebudowy Atrium Promenada oraz modernizacji systemu BMS w biurowcu Rondo 1. Piotr ma również bogate doświadczenie w zarządzaniu harmonogramami i budżetami projektów oraz kontroli jakości. Biegle posługuje się czterema językami.