Top Gun: Maverick – odrodzenie Toma Cruise’a

Niejeden gwiazdor współczesnego kina wysokobudżetowego mógłby pozazdrościć wejścia, jakie Tom Cruise zaliczył na światowej premierze „Top Gun: Maverick” w San Diego w Kalifornii.

Reklama

Aktor wylądował helikopterem na pasie startowym wycofanego ze służby lotniskowca USS Midway, na pokładzie którego odbywało się wydarzenie. Po czym w przyciemnianych okularach pilotkach na nosie i ze swoim charakterystycznym uśmiechem na twarzy powędrował pewnym krokiem w kierunku czerwonego dywanu i wiwatującej publiczności.

– Czy ktoś tu chce obejrzeć film? Zróbmy to! Startujemy! – krzyknął Tom Cruise do zebranego tłumu, czym wprawił swoich fanów w jeszcze większą ekstazę.

Niecałe dwa tygodnie później sytuacja powtórzyła się także podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Tom Cruise otrzymał tam od zgromadzonej publiki owacje na stojąco, zanim jeszcze odbyła się premierowa projekcja „Top Gun: Maverick”.

Tego wieczoru aplauz nie był jednak jedynym wyrazem uznania, jakie otrzymał 59-letni aktor. Tom Cruise został też wyróżniony przez canneńskie jury honorową Złotą Palmą za całokształt swojego dorobku filmowego, a swoją statuetkę odebrał wraz z takimi legendami kina jak Clint Eastwood, Catherine Deneuve czy Jodie Foster.

Wisienką na torcie okazały się natomiast znakomite recenzje, jakie „Top Gun: Maverick” otrzymał od krytyków (97 proc. pozytywnych opinii w serwisie Rotten Tomatoes) oraz spektakularny sukces finansowy filmu.

W pierwsze trzy dni od premiery produkcja zarobiła na świecie łącznie 248 mln dolarów! Połowę tej kwoty – w samych tylko Stanach Zjednoczonych.

Dotychczasowy rekord kinowego debiutu filmu z Tomem Cruise’em w roli głównej należał do „Wojny światów” Stevena Spielberga z 2005 r. – produkcja w weekend otwarcia zarobiła 64 mln dolarów. To właśnie wtedy przypadał także szczyt pierwszej fali popularności aktora, która jak w przypadku wielu innych hollywoodzkich karier, miała skończyć się jeszcze bardziej spektakularnym upadkiem.

I najprawdopodobniej tak właśnie by się stało, gdyby nie niespodziewany zwrot w życiu Toma Cruise'a, który nastąpił kilka lat temu.  

Tom Cruise – liczne romanse i scjentologia

W 2005 r. wizerunek Toma Cruise’a był wszędzie. Po serii romansów z aktorkami Penelope Cruz oraz Naznin Boniadi gwiazdor w 2006 r. postanowił ożenić się po raz trzeci – tym razem z aktorką Katie Holmes. Media skrupulatnie dokumentowały życie pary począwszy od ich wystawnego wesela w średniowiecznym zamku we Włoszech, przez narodziny ich córki Suri, aż po głośny rozwód w 2012 r.

Tom Cruise u szczytu swej hollywoodzkiej popularności stał się też jednym z najbardziej prominentnych członków kontrowersyjnego Kościoła Scjentologicznego – o swojej przynależności do ruchu aktor wielokrotnie mówił publicznie, co jednocześnie diametralnie pogarszało jego wizerunek. Kościół ten przez wielu – głównie przez środowiska lekarskie – uważany jest bowiem za pseudonaukową sektę i oskarżany o liczne akty przemocy psychicznej i fizycznej wobec swoich członków oraz o znęcanie się nad nimi.

Choć nie ma udokumentowanych przypadków, by Tom Cruise dopuszczał się takich czynów, to jednak kontrowersje budzi fakt, że na ślubie aktora z Katie Holmes jego drużbą był… David Miscavige, „papież” scjentologów, wielokrotnie oskarżany o różne formy napaści na członków kościoła. 

W 2019 r. jego prywatna asystentka złożyła przeciw niemu pozew, w którym zarzucała mu stalking, groźby i oszczerstwa pod jej adresem, a także porwanie.  

Jak dodaje serwis News.com,  Miscavige miał być też zaangażowany w spisek mający na celu poróżnienie Toma Cruise’a z jego drugą żoną Nicole Kidman, w następstwie którego para rozstała się w 2001 r. po 11 latach małżeństwa.  Kościół Scjentologów był też podejrzewany o przeprowadzanie przesłuchań na nową partnerkę aktora, która miałaby pomóc organizacji dotrzeć do nowych wiernych. Kościół Scjentologów „kategorycznie zaprzeczył” tym doniesieniom.

Mimo wszystkich powyższych zarzutów, Tom Cruise jeszcze w 2016 r. twierdził, że scjentologia „niezwykle mu pomogła”.  

– Jestem scjentologiem od ponad 30 lat. To coś, bez czego nie byłbym tu, gdzie jestem. To piękna religia. Jestem niesamowicie dumny – stwierdził aktor w wywiadzie dla ITV.

Tom Cruise – anonimowa gwiazda światowego formatu

Obecnie jednak związki Toma Cruise’a z Kościołem Scjentologów są nieznane, podobnie zresztą jak szczegóły jego życia prywatnego.

Po dekadach głośnych romansów m.in. z Heather Locklear, Melissą Gilbert, Cher, czy wspomnianymi Penelope Cruz i Naznin Boniadi oraz burzliwych małżeństwach z Mimi Rogers, Nicole Kidman i Katie Holmes aktor kilka lat temu niemal całkowicie zniknął z życia publicznego.

Obecnie podobno spotyka się z Hayley Atwell, koleżanką z planu siódmej części „Mission: Impossible”, ale tak naprawdę to tylko pogłoski i spekulacje, bowiem Tom Cruise od wielu lat nie był widziany, ani tym bardziej przyłapany przez paparazzich, na żadnej randce.

Wszystko dlatego, że gwiazdor skrupulatnie zaczął dbać o swój wizerunek. Owszem, zdarza mu się pokazywać publicznie, ale robi to wyłącznie na własnych warunkach. Tom Cruise unika np. wywiadów w magazynach i programach telewizyjnych, gdzie mogłoby m.in. paść niewygodne pytanie o jego relacje z córką Suri, z którą według serwisu "Page Six" nie był sfotografowany od rozwodu z Katie Holmes w 2012 r. Aktor ponadto nie ma TikToka i bardzo oszczędnie komunikuje się z fanami za pośrednictwem innych mediów społecznościowych, głównie Instagrama.

Premiera „Top Gun: Maverick” nie była pod tym kątem żadnym wyjątkiem. Mimo spektakularnego wejścia obecność Toma Cruise’a była ściśle kontrolowana przez jego sztab PR. Jak informował Matt Belloni z „Puck News”, przedstawiciele aktora „skrupulatnie zidentyfikowali media”, które mogłyby zadać inne niewygodne pytania, m.in. o żonę Davida Miscavige’a, która nie była widziana publicznie od 2007 r.

Jednocześnie, jak donosi Belloni, dziennikarze byli poinstruowani, by na wydarzeniu używać wyłącznie profesjonalnego sprzętu do nagrywania tak, by Tom Cruise prezentował się nienagannie.

Z kolei wywiad aktora przy okazji jego obecności w Cannes opisywany był jako „niezwykle nudny”. Według „IndieWire” Tom Cruise obecnie kultywuje bowiem wizerunek charakterystyczny dla legend kina połowy XX wieku takich jak Cary Grant czy John Wayne.

Na korzyść wizerunku Toma Cruise'a zadziałała także sytuacja z planu filmowego, która miała miejsce w najostrzejszej fazie pandemii Covid-19. Dziennik "The Sun" dotarł do nagrania, na którym aktor wrzeszczy na członków ekipy filmowej łamiących obostrzenia związane z zachowaniem dystansu społecznego. Był to jeden z rzadkich przypadków, kiedy widziano, jak Tom Cruise stracił panowanie nad sobą, jednak ze względu na okoliczności reakcja aktora została nie tylko usprawiedliwiana, ale wręcz pochwalona.

Tom Cruise - wiek to tylko liczba 

Wreszcie ostatnią rzeczą, jaką publika kocha w Tomie Cruisie jest fakt, że aktor słynie z niezwykłego poświęcenia na planie filmów, w których występuje i które z reguły także produkuje. W epoce CGI i efektów specjalnych Tom Cruise samodzielnie wykonuje większość akrobacji kaskaderskich.

W „Mission: Impossible Ghost Protocol” aktor sam wspinał się na najwyższy budynek na świecie Burdż Khalifa w Dubaju. W kolejnej części - Rogue Nation - Tom Cruise zawisł od zewnątrz na drzwiach wznoszącego się w powietrze samolotu, z kolei w „Top Gun: Maverick” nauczył się latać myśliwcami bojowymi w ramach przygotowań do roli. Wiele wskazuje też na to, że przy okazji prac nad „Mission: Impossible Dead Reckoning part One” stanie się pierwszym aktorem, który zagra w filmie... w kosmosie.

59-letni Tom Cruise jest więc najlepszym dowodem na to, że wiek to tylko liczba i nigdy nie jest za późno, by odbudować swoją karierę. Nawet jeśli w przeszłości popełniło się wiele błędów.