Cenzura w firmie Amazon

Serwis „The Intercept” dotarł do wewnętrznych dokumentów Amazona, z których wynika, że opracowywany przez firmę wewnętrzny komunikator dla pracowników ma blokować i oznaczać posty i wiadomości zawierające słowa i zwroty, które mogą opisywać warunki pracy lub dotyczyć organizowania związków zawodowych.

Reklama

Do pierwszej kategorii należą m.in. słowa „więzienie”, „niewolnicza praca”, „plantacja”, „etyka”, „wolność”, „różnorodność”, „niesprawiedliwość” „nękanie”, a nawet „toaleta”. To ostatnie jest najprawdopodobniej nawiązaniem do informacji, według których szefostwo Amazona jest świadome tego, że pracownicy są zmuszeni załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne do butelek, by spełnić wyśrubowane normy narzucane im przez firmę.

Wśród niedozwolonych słów związanych z wewnętrznymi organizacjami pracowniczymi „The Intercept” wymienia m.in. „związek zawodowy”, „koalicję”, „komitet” „skargę”, „podwyżkę” oraz „odszkodowanie”.

Jak Amazon traktuje pracowników? 

Według anonimowego źródła serwisu „The Intercept” Amazon zorganizował w listopadzie ubiegłego roku spotkanie dyrektorów wysokiego szczebla, na którym omawiano plany stworzenia wewnętrznej platformy społecznościowej dla pracowników. Platforma ta miałaby być dopełnieniem istniejącego już planu podnoszenia produktywności opartego na zasadach grywalizacji funkcjonującego w firmie przynajmniej od 2019 r.

Aktualnie Amazon zachęca pracowników swoich magazynów do jeszcze bardziej wytężonej pracy poprzez wirtualne gry i zabawy, w których ci mogą zdobywać odznaki i nagrody świadczące o ich produktywności i w ten sposób rywalizować z innymi. Nowa wewnętrzna platforma społecznościowa pozwalałaby im jeszcze bardziej doceniać swój wzajemny wysiłek publicznymi postami nazywanymi „Shout-Outs” (gratulacje, oklaski – red.). To właśnie w tej aplikacji miałyby też pojawić się opisywane wyżej zakazane słowa.

Amazon i lista słów zakazanych 

„The Intercept” podaje, że decyzja o utworzeniu czarnej listy zwrotów miała zostać podjęta na listopadowym spotkaniu. Uczestnicy mieli w jego trakcie zwrócić uwagę na „ciemną stroną mediów społecznościowych” i zasugerować konieczność monitorowania postów pracowniczych, by tworzyć „pozytywną społeczność”.

Już po spotkaniu opracowano listę słów zakazanych, na której poza niedozwolonymi zwrotami dotyczącymi warunków pracy i związków zawodowych miały pojawić się także przekleństwa, a także wyrażenia takie jak „To jest głupie”, „Nie obchodzi mnie to”, „To jest niepokojące” czy „szczepienia”. Z dokumentów wynika też, że menadżerowie Amazona mieliby dodatkową możliwość samodzielnego oznaczania postów, które uznają za nieodpowiednie.

– Jeśli aplikacja kiedyś ruszy, nie planujemy uwzględniać znacznej części słów, które zostały opisane – powiedział rzecznik Amazona w rozmowie z „The Intercept”. – Jedyne monitorowane wyrażenia to te, które mogą być obraźliwe lub nieprzyzwoite, co ma na celu ochronę naszego zespołu.

Program pilotażowy nowej wewnętrznej platformy społecznościowej Amazona ma ruszyć jeszcze w tym miesiącu.