„The Crown 5” to kolejny akt reżyserskiej fantazji?

Piąty sezon „The Crown” kazał czekać na siebie aż dwa lata. Nic dziwnego zatem, że dni do premiery na Netflixie były dosłownie odliczane przez fanów serialu i nie tylko. Podobne odczucia towarzyszyły także recenzentom i krytykom, którzy – cóż – podobnie jak w przypadku czwartego sezonu, tak i tym razem mają producentom wiele do zarzucenia

Reklama

 

Trzeba przyznać, że Netflix poświęcił serialowi „The Crown” wiele uwagi. Świetna praca scenarzystów, doskonała gra aktorska, przepiękne kadry – jednym słowem: utrzymano naprawdę wysoki poziom.

Poza tym produkcja znajduje się w pierwszej dziesiątce rankingu najdroższych seriali w historii telewizji, więc nie ma się co dziwić, że efekt końcowy jest tak spektakularny.

A jednak jeśli chodzi o fabułę, recenzenci, historycy i nawet rodzina królewska mieli kilka bardzo istotnych „ALE” – choć podobno pierwszy sezon z ochotą oglądała sama królowa Elżbieta II. Jej zapał niestety szybko ostygł…

 

Co królowa Elżbieta II sądziła o „The Crown”?

Według informacji podanych przez Vanessę Kirby, która wcielała się w rolę księżniczki Małgorzaty, królowa Elżbieta II wraz z księciem Edwardem i księżną Sophie spędzili kilka wieczorów na oglądaniu pierwszych odcinków „The Crown”.

Co więcej, serial miał przypaść do gustu monarchini, która – mimo że już wtedy zauważyła kilka niedociągnięć fabuły – bardzo doceniła sposób, w jaki scenarzyści przedstawili jej początki na tronie.

Drugi sezon jednak miał być wielkim rozczarowaniem, zwłaszcza jeśli chodzi o przybliżenie widzom relacji panujących pomiędzy księciem Filipem a księciem Karolem.

Od tej pory królowa śledziła swoje ekranowe losy z coraz większym oburzeniem. Podobno doradcy monarchini sugerowali nawet, by pozwała Netflix do sądu.

Po czterech kontrowersyjnych sezonach rodzina królewska najbardziej obawiała się reakcji na sezon piąty, który dotyka bardzo delikatnych dla brytyjskiego dworu lat 90., czyli „annus horribillis”. Żądali, aby przed każdym z odcinków pojawiła się informacja, że serial jest fabularyzowany. I jak się okazuje, ich obawy były słuszne…

 

Piąty sezon „The Crown” – dokument czy dramat? 

Jak możemy się domyślać, to wątek księżnej Diany w „The Crown 5” przysporzył rodzinie królewskiej najwięcej obaw. Historia ta już sama w sobie buduje mnóstwo kontrowersji, a przedstawienie jej przez szkiełko reżyserskiej fantazji mogłoby jeszcze bardziej nadszarpnąć wizerunek brytyjskiej rodziny królewskiej. 

Skłamalibyśmy jednak, gdybyśmy powiedzieli, że „The Crown” jest wyłącznie serialową fikcją. Scenariusz został napisany na podstawie tysięcy rozmów z osobami bliskimi brytyjskim royalsom. Sięgano również po materiały prasowe, archiwa, biografie czy korespondencje z dawnych lat. Nie jest to zatem stek bzdur, a raczej połączenie kilku punktów widzenia, wzbogacone o elementy czysto fabularyzowane.

Tyle że producenci „The Crown” nie byli do końca fair wobec osób, które miały nadzorować powstawanie wątków. Jedną z nich była Jemimie Khan, przyjaciółka księżnej Diany.

- Było dla mnie bardzo ważne, aby ostatnie lata życia mojej przyjaciółki zostały pokazane dokładnie i ze współczuciem. W przeszłości nie zawsze tak było. Pracowaliśmy nad scenariuszami od września 2020 do lutego 2021 roku. Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że nasza wcześniejsza umowa została złamana, a ta konkretna historia niekoniecznie zostanie opowiedziana z takim współczuciem i szacunkiem do Diany, jak myślałam, zażądałam, aby cały mój wkład w scenariusz został usunięty, a moje nazwisko zniknęło z napisów – powiedziała Jemimie Khan w rozmowie z „Sunday Times”.

Efekt tego typu działań producentów widzimy w najróżniejszych recenzjach „The Crown 5”, które – delikatnie mówiąc – nie są najbardziej przychylne.

 

„The Crown 5” - recenzje 

Pierwsza nieprzychylna opinia na temat „The Crown 5” wypłynęła z ust rzecznika byłego premiera Wielkiej Brytanii Johna Majora. Dotyczyła wątku domniemanej abdykacji królowej Elżbiety II na rzecz księcia Karola.

- Nigdy nie było żadnej dyskusji między sir Johnem a ówczesnym księciem Walii na temat ewentualnej abdykacji zmarłej królowej Elżbiety II. Jak zapewne wiecie, dyskusje między monarchą a premierem są tajne i całkowicie prywatne, a dla sir Johna zawsze takimi pozostaną. Tego rodzaju sceny powinny być postrzegane jako szkodliwa i złośliwie wykreowana fikcja, bo tym właśnie są. To nic innego, jak stek bzdur – powiedział rzecznik Johna Majora w jednym z wywiadów.

Kolejna nieprzychylna recenzja pojawiła się na łamach „The New York Times”:

- Ogólnie rzecz biorąc, historia jest wrogiem dobrego opowiadania i można winić Morgana za wkładanie ludziom w usta słów, których nie wypowiedzieli. Jego postacie są jego, nie nasze, a wiele z najlepszych momentów serialu to poruszające, całkowicie wymyślone wykłady na temat złego zachowania dworu. Zarówno reżyser, jak i Netflix, zignorowali wezwania do dodania do serialu zastrzeżenia na temat dramatyzacji fabuły – czytamy w recenzji Mike'a Hale'a w „The New York Times”.

Hugh Montgomery z BBC natomiast pyta, po co scenarzyści zdecydowali się na wprowadzenie do fabuły tylu fantazyjnych wątków. Czy to kwestia przyciągnięcia większej liczby widzów?

- Tam, gdzie fakty są pomieszane lub po prostu lekceważone, uzasadniające wydaje się pytanie: DLACZEGO i dla jakiej korzyści? Bez rozstrzygania każdego pojedynczego wyboru narracji, serial najwyraźniej zadowala się odchodzeniem od prawdy w umyślny i bezprecedensowy sposób. To zadowala masę, ale nie wymagającego widza – pisze Hugh Montgomery dla BBC.

Nick Hilton z „The Independent” nie pozostawia na „The Crown 5” suchej nitki:

- Prawda jest taka, że „The Crown" już jakiś czas temu się wyczerpał. [...] Im dłużej serial trwał, tym bardziej nabierał wyczerpującego i operowego charakteru – nie wspominając już o tym, że przez poświęcanie dwóch sezonów na skazanych na zagładę kochanków Karola i Dianę, stawał się coraz bardziej tandetny – pisze Nick Hilton na portalu „The Independent”.

Te kilka opinii pokazuje, że „The Crown 5” nie przypadł do gustu ani osobom, których wizerunek jest wykorzystywany w serialu, ani recenzentom.

Żeby jednak być fair, musimy wspomnieć także o tym, że w każdej z wymienionych recenzji pojawiał się podziw wobec gry aktorskiej członków obsady piątego sezonu "The Crown".

A co wy myślicie o „The Crown 5”? Jesteście w stanie wybaczyć producentom wprowadzenie do fabuły fantazyjnych wątków?