„Dziewczyny w Dubaju” hitem w Rosji

Wojna w Ukrainie zmotywowała światowych gigantów kina do rezygnacji z działalności na terenie Rosji. I choć do tej pory nie mieliśmy wątpliwości co do tego, że polskie produkcje filmowe również dołączyły się do europejskiego sprzeciwu wobec bestialstwa Władimira Putina, rzeczywistość okazała się zgoła inna.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie mają swój nowy, kinowy top of the top – „Dziewczyny z Dubaju”. Polska produkcja, która miała swoją premierę w Rosji 26 maja, dziś plasuje się prawie na samym szczycie listy najpopularniejszych filmów wśród Rosjan – zdziwieni?

Autor książki,  na podstawie której powstał scenariusz  – Piotr Krysiak – również wydaje się być zdziwiony.

- Ciężko mi w to uwierzyć, ponieważ po wybuchu wojny w Ukrainie większość światowych producentów filmowych odwołała wszystkie premiery. Ciekawe, czy twórcy i aktorzy „Dziewczyn w Dubaju” są dumni z przedsiębiorczości producenta… - mówił Piotr Krysiak dla Onet.

My także zadajemy sobie to pytanie – czy produkcja jest dumna z tego, że stoi na szczycie najpopularniejszych filmów w Rosji?

Kontrowersyjny sukces „Dziewczyn w Dubaju”

- Nie mam z nic wspólnego, umywam od tego ręce. Jest to decyzja producencka, nad którą bardzo ubolewam. Jest mi bardzo przykro. Niestety, ja nie jestem właścicielką tego filmu. Gdyby to ode mnie zależało, nigdy by się tak nie stało – mówiła Maria Sadowska dla Onet.

Co na to sami producenci? Milczą. Zarówno Emil Stępień, jak i Dorota Rabczewska nie wydali w tej sprawie żadnego oświadczenia. Nie chcą także rozmawiać z mediami. Warto nadmienić także, że film powstał we współpracy z dystrybutorem Kino Świat, który również zdaje się umywać ręce.

- Kino Świat jest dystrybutorem filmu "Dziewczyny z Dubaju" wyłącznie na rynku polskim i nigdy nie odpowiadało ani nie odpowiada za dystrybucję na innych rynkach międzynarodowych – mówią o świadczeniu przedstawiciele Kino Świat.

"Dziewczyny z Dubaju" w ogniu krytyki

„Dziewczyny z Dubaju” jeszcze przed premierą w Polsce wywoływały ogromne emocje. Spiralę dramatów wokół filmu wywołali sami producenci, którzy prowadzili medialną kłótnię na temat jego wykończenia.

Mnóstwo osób twierdziło, że skandale związane z produkcją „Dziewczyn z Dubaju” były sposobem na jego promocję. Jak było w rzeczywistości? Trudno powiedzieć. Recenzenci wydają się jednak zniesmaczeni fabułą, a Piotr Krysiak uważa, że zgoda na zekranizowanie jego książki była ogromnym błędem.

- Trzeba było posłuchać wszystkich tych, którzy mówili, żeby nie wchodzić we współpracę z panem Stępniem. Ja oczywiście nie chciałem ich słuchać – mówił w jednym z wywiadów Piotr Krysiak

„Dziewczyny z Dubaju” zatem wywołują więcej negatywnych emocji niż tych pozytywnych, a podjęcie decyzji o wprowadzenie filmu do Rosji jedynie podsyciło spiralę hejtu na jego temat. 

Przychodzi nam do głowy jeszcze jedna myśl: skoro "Dziewczyny z Dubaju" to jedyny polski film, który obecnie mogą oglądać Rosjanie w swoich kinach, w jakim świetle jesteśmy przedstawiani tamtejszej publiczności?