Zażarta dyskusja o tym, czy filmy o superludziach przebranych w obcisłe trykoty są dobre i można je nazywać pełnoprawnym kinem, toczy się w świecie filmowym już od kilku lat. Tym razem na ten temat postanowił wypowiedzieć się Ridley Scott, twórca takich dzieł jak „Blade Runner”, „Obcy”, „Gladiator” czy wielce wyczekiwanego „House of Gucci”.

Reklama

„Zamierzam je zmiażdżyć”

Reżyser w swoim ostatnim wywiadzie dla magazynu „Deadline” stwierdził:  

Najlepsze filmy są napędzane przez bohaterów, i tu przejdziemy do filmów o superbohaterach, jeśli chcecie, bo zamierzam je zmiażdżyć. Po prostu je, ku**a, zmiażdżę. Są ku****ko nudne. Ich scenariusze nie są w żadnym, ku**a, stopniu dobre.

To powiedziawszy Scott przyznał, że sam zrobił trzy filmy superbohaterskie:

Wydaje mi się, że zrobiłem trzy filmy o superbohaterach ze świetnymi scenariuszami. Pierwszy z nich to „Obcy” z Sigourney Weaver. Kolejny to pieprzony „Gladiator”, a kolejny to Harrison Ford [w „Blade Runnerze”]. To filmy o superbohaterach. Dlaczego więc filmy o superbohaterach nie mają lepszych historii?

Wybaczcie, poniosło mnie, ale no proszę was. Przeważnie ratują je efekty specjalne, a to szybko staje się nudne dla każdego, kto pracuje z efektami specjalnymi, zwłaszcza jeśli ma na nie pieniądze.

Wielcy reżyserowie krytykują Marvela

Scott to jednak nie jedyny słynny twórca, który krytykuje filmy z uniwersum Marvela i DC Comics. Wcześniej na ich temat wypowiedział się reżyser najnowszej „Diuny” Denis Villeneuve.

Problem jest taki… cóż, jeśli mówimy o Marvelu to problem jest taki, że wszystkie te filmy są odlane z jednej formy. Niektórzy twórcy mogą dodać im trochę kolorytu, ale jest to wciąż ta sama fabryka – stwierdził Villeneuve w wywiadzie dla „Premiere”.

 

Jeszcze w 2019 roku po premierze „Avengers: Endgame” w podobnym tonie wypowiedział się inny wybitny reżyser Martin Scorsese. Autor „Taksówkarza” i „Wściekłego byka” stwierdził:

Wiecie co, nawet próbowałem. Ale to nie jest kino. Szczerze, to najbliższe skojarzenie z nimi, jakie przychodzi mi do głowy – jakkolwiek dobrze by nie były zrobione i jak bardzo aktorzy by się nie starali w tych okolicznościach – to parki rozrywki. To nie jest kino ludzi próbujących przekazać emocjonalne i psychologiczne doświadczenia drugiemu człowiekowi.

I być może rzeczywiście wszyscy trzej panowie mają rację w tym, co mówią, ale raczej ich słowa zmienią niewiele. Marvel jest bowiem najbardziej dochodową franczyzą w historii kina, a wszystkie filmy z uniwersów na całym świecie zarobiły dotychczas ponad 23,7 miliarda dolarów.