Lucien Laviscount nowym Jamesem Bondem?

Czarujący, zabawny i nieziemsko przystojny – tak ocenili Luciena Laviscounta fani serialu „Emily w Paryżu”, tuż po pierwszej scenie z jego udziałem. I wszystko wskazuje na to, że urok osobisty aktora rzeczywiście jest wyjątkowo wpływowy, bo według zagranicznych mediów serialowy Alfie właśnie stał się najpoważniejszym kandydatem do przejęcia roli Agenta 007.

Reklama

Według anonimowego źródła portalu Daily Mail, 30-letni Lucien Laviscoun spełnia wszystkie kryteria, które postawili producenci  - Barbara Broccoli i Miachel G. Wilson– przed kandydatami do roli nowego Jamesa Bonda: jest niesamowicie męski, przystojny i przede wszystkim młody.

Przypomnijmy, że twórcy filmów o Agencie 007 w ostatnim czasie zdradzili, że chcą, by nowo obsadzony przez nich aktor pozostał twarzą Jamesa Bonda przynajmniej przez 15 lat.

- Aktualnie to najpoważniejszy kandydat. Lucien spełnia wszystkie wymagania. Jest bardzo utalentowanym aktorem i w ciągu ostatnich 18 miesięcy zdobył wielu nowych fanów - odkąd dołączył do "Emily w Paryżu”. Szefowie Bonda już mówią o tym, jak elegancko aktor wyglądałby w smokingu 007 – twierdzi anonimowe źródło Daily Mail.

A zatem – skoro Lucien Laviscount jest tak perfekcyjnym odwzorowaniem wizji produkcji – dlaczego wciąż nie usłyszeliśmy oficjalnej informacji o jego nowej roli? 

Alfie z Alfie z

 

Nowy James Bond z przeszłością w... „Big Brother”?

Okazuje się, że Barbara Broccoli i Miachel G. Wilson nie są do końca zadowoleni z dotychczasowych dokonań Luciena Laviscounta. Jasne, aktualnie jest popularnym aktorem z hitu Netflixa, ale jeszcze kilka lat temu słyną przede wszystkim z udziału w... „Big Brotherze”.

- To punkt sporny. Lucien pojawił się w „Big Brotherze” w czasie, gdy jego kariera aktorska nie była tak duża, jak teraz. Aktualnie to bardzo popularna postać w świecie kina, która posiada ogromne grono fanów różnego pokolenia. To właśnie było marzenie Barbary – dodaje anonimowe źródło Daily Mail.

Zagraniczne media twierdzą jednak, że kwestia „Big Brothera” może okazać się mało znacząca, biorąc pod uwagę fakt, że Lucien Laviscount jako James Bond stałby się reprezentantem mniejszości etnicznej.

Korzenie stały się więc poniekąd kartą przetargową, ale czy rzeczywiście okaże się ona na tyle silna, by wymazać z pamięci producentów niechlubny epizod z reality show w tle? Mamy nadzieję, że odpowiedź na to pytanie nadejdzie szybko!