Na konferencji prasowej przed ceremonią rozdania Oscarów główny producent show Will Packer zapowiedział, że organizatorzy „odniosą się z szacunkiem do wydarzeń w Ukrainie”. Packer przyznał jednocześnie, że producentom zależy na tym, by ceremonia była chwilą wytchnienia i zabawy dla gwiazd i publiczności. I rzeczywiście tak było – podczas gali temat wojny w Ukrainie pojawiał się rzadko i w bardzo zachowawczym tonie.

Reklama

Oscary 2022 a wojna w Ukrainie

Jeszcze przed galą jedna z prowadzących Amy Schumer powiedziała w programie „The Drew Barrymore Show”, że przedstawiła producentom uroczystości pomysł, by w trakcie ceremonii przemówienie na żywo lub w formie przygotowanego wcześniej nagrania wygłosił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Pomysł Schumer poparł Sean Penn, który od początku rosyjskiej inwazji aktywnie angażuje się w pomoc poszkodowanym Ukraińcom na granicy.

Nie ma nic lepszego, co Oscary mogłyby zrobić, niż dać Zełenskiemu możliwość przemówienia do nas wszystkich – powiedział aktor w wywiadzie dla CNN przed ceremonią.

– […] Jeśli Akademia zdecydowała, by tego nie robić, nie wspierać władz Ukrainy, które biorą na siebie pociski i bomby, próbują chronić dzieci... Myślę, że to będzie najbardziej nieprzyzwoity moment w całej historii Hollywood – dodał Penn.

Dwukrotny zdobywca Oscara zapowiedział jednocześnie, że jeśli powyższy scenariusz się sprawdzi, po powrocie do USA zniszczy publicznie obydwie statuetki.

„Coś mi mówi, że to nie wystarczy Seanowi Pennowi”

Ostatecznie Wołodymyr Zełenski w żadnej formie nie pojawił się podczas 94. ceremonii rozdania Oscarów, choć według źródeł magazynu „Deadline” „rozmowy między Los Angeles a Kijowem były prowadzone przez kilka tygodni”. Zamiast tego w trakcie show wojna w Ukrainie została uczczona minutą ciszy poprzedzoną planszą, która głosiła:

Prosimy o chwilę ciszy, by okazać nasze wsparcie dla narodu Ukrainy, który mierzy się obecnie z inwazją, konfliktem i uprzedzeniami we własnych granicach. Podczas gdy film jest dla nas ważnym sposobem wyrażania naszego człowieczeństwa w czasach konfliktu, w rzeczywistości miliony rodzin w Ukrainie potrzebują żywności, opieki medycznej, czystej wody i pomocy. Zasoby są ograniczone, a my – jako społeczność globalna – możemy zrobić więcej”.

Tuż po tej planszy pojawiła się informacja od sponsora gali – Crypto.com – który poinformował, że firma wspomoże „łagodzenie kryzysu humanitarnego w Ukrainie”.

„Coś mi mówi, że to nie wystarczy Seanowi Pennowi” – skomentował jeden z użytkowników Twittera jeszcze w trakcie gali.

Inni komentujący zwracali uwagę na to, że Mila Kunis, aktorka ukraińskiego pochodzenia, która wraz z mężem Ashtonem Kutcherem zebrała ponad 35 mln dolarów na pomoc Ukrainie, podczas swojego wystąpienia w trakcie ceremonii nie wypowiedziała nazwy „Ukraina”.

„Taa, to nie wystarczy, kochani. Ludzie są teraz dosłownie mordowani, a wy wybieracie ciszę i pasywność” – napisał inny użytkownik.

Niewiele wyszło także z zapowiedzi Amy Schumer, która przed ceremonią mówiła, że jeśli producenci nie zgodzą się na emisję wystąpienia prezydenta Zełenskiego, ona zamierza odnieść się do konfliktu w Ukrainie w kilku żartach. Ostatecznie aktorka wspomniała jedynie o „ludobójstwie w Ukrainie” pod sam koniec show.

Jednocześnie trio prowadzących bardzo często nawiązywało do najbardziej bieżących wewnętrznych wydarzeń politycznych w Stanach Zjednoczonych i regularnie żartowało z Republikanów.