NFT - czy wszystko można sprzedać? 

Jakub Rusak, well.pl: Ostatnio słyszałem o projekcie, w którym ktoś przerobił kod genetyczny wirusa COVID-19 na muzykę i sprzedawał ją w formie NFT. Spotkał się pan z czymś dziwniejszym?

Reklama

Krzysztof Raś: Jakiś czas temu pojawił się w Polsce portal, za pośrednictwem którego można przerobić swoją duszę na milion tokenów NFT i potem ją sprzedać.

Wygrał pan. Czy to oznacza, że na NFT można przerobić wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy?

K.R.: Teoretycznie tak. Grafika komputerowa, muzyka w formacie mp3, animacja, film itp. to wszystko są dane. A każdy zestaw danych możemy opakować w NFT.

 

 

W jaki sposób?

K.R.: Jest to proces trzystopniowy. Pierwszym krokiem jest digitalizacja dzieła np. obrazu, rzeźby czy muzyki, czyli wykonanie wysokiej jakości cyfrowej kopii tego obiektu. Następnym krokiem jest atrybucja, czyli szczegółowe obudowanie danego dzieła za pomocą różnych metadanych np. informacji o autorze, o samym dziele etc. Ostatni krok to tokenizacja, czyli oznaczenie dzieła unikalnym tokenem.

Tokenem, czyli czym?

K.R.: NFT to skrót od angielskich słów non-fungible token, czyli niewymienialne tokeny. Tokeny te są przypisywane do cyfrowych aktywów i przechowują dane o tych aktywach oraz zapewniają o ich oryginalności, są rodzajem ich certyfikatu autentyczności. Innymi słowy, dysponując jakimś cyfrowym dziełem, obiektem zapisanym w tokenie, mamy gwarancję, że on jest unikatowy i niezastępowalny oraz niewymienialny.

Skąd ta gwarancja?

K.R.: Technologia, która stoi za NFT, to znany z kryptowalut blockchain, łańcuch cyfrowych bloków, który gwarantuje, że tokeny są indywidualne i oryginalne w swojej istocie. Co do zasady nie da się zmodyfikować sieci blockchain używając obecnej mocy obliczeniowej dostępnego sprzętu. Tym samym oznacza to, że nie da się skopiować jakiegoś tokenu NFT, przynajmniej na ten moment.

Czyli NFT są tym samym, co kryptowaluty?

K.R.: I tak, i nie. Można powiedzieć, że są to podobne rzeczy, ponieważ opierają się na tej samej sieci blockchain. To jest tak, jakby porównać ze sobą samochód osobowy i autobus. Oba pojazdy poruszają się na kołach, oba korzystają z dróg publicznych, oba mają silniki i koła, ale ich zastosowanie jest nieco inne.

Autobus służy do przewożenia dużej liczby pasażerów, z kolei samochód osobowy do codziennego użytku prywatnego. Podobnie jest z NFT i kryptowalutami. Kryptowaluty są manifestacją wartości finansowej, która jest przypisana do jakiejś wartości cyfrowej, ale w przeciwieństwie do NFT, nie idzie za tym żadna dodatkowa funkcjonalność.

 

Jaka to funkcjonalność?

K.R.: Jest nią możliwość przechowywania danych. Podam inny przykład: podróbki markowych ubrań. Na pierwszy rzut oka podróbki nie różnią się niczym od oryginałów, dopiero po bliższym przyjrzeniu się można dostrzec różnice w materiale czy wykonaniu. Natomiast tylko oryginalne ubrania mają prawo do posiadania metki ze znakiem zastrzeżonego znaku towarowego. NFT są właśnie taką cyfrową metką, która dodatkowo przechowuje dane o parametrach danego obiektu. Pliki bardzo łatwo skopiować, dlatego właśnie przyklejamy do nich taką wirtualną metkę, która świadczy o unikatowości i oryginalności danego dzieła.

Przestępstwa na NFT 

Skąd w takim razie proceder kopiowania dzieł NFT na tak dużą skalę? Istnieje nawet ironiczna grafika przerobiona na NFT o nazwie „Right-click and Save As guy”. Projekt stworzony został jako żart z tych, którzy sądzą, że NFT są bezwartościowe, ponieważ wystarczy kliknąć w nie prawym przyciskiem myszy na ekranie komputera i je po prostu pobrać.

K.R.: Ja nawet dokładnie kojarzę to dzieło. Twórca opakował cyfrową kopię tego obrazu w NFT i ta kopia stała się wówczas tą najważniejszą.

Co nie zmienia faktu, że wciąż każdy może kliknąć prawym przyciskiem myszy i pobrać tę grafikę.

K.R.: Tak, ale przecież wartość płynąca ze sztuki wynika z jej unikatowości. Jeżeli posiadam np. oryginalne „Słoneczniki” Van Gogha, to można powiedzieć, że posiadam coś o ogromnej wartości, choć obraz ten z pewnością ma mnóstwo kopii. W przypadku NFT jest tak samo. Istnieją dziesiątki tysięcy kopii tego samego obrazka, które niczym się od siebie nie różnią, ale jeden z nich jest podpisany certyfikatem i to o nim mówi się, że jest oryginałem, a cała reszta to podróbki.

 

Jaka korzyść płynie z tego, że dany twórca oznaczy unikalnym tokenem jeden z miliona obrazków w Internecie?

K.R.: NFT pozwala artystom zarabiać na swojej sztuce. Często wartość finansowa, która płynie z tantiem jest dosyć niska. Tokeny pozwalają natomiast artyście sprzedać coś bezpośrednio za cenę, którą uzna za satysfakcjonującą. W dobie cyfryzacji i pukającego do drzwi metawersum może się niebawem okazać, że wirtualny świat stanie się elementem naszej codzienności. Z kolei w tym wirtualnym świecie będą się znajdować wirtualne przedmioty, których wartość będzie określana przez unikatowość. A NFT ją zapewnia.

Wiele popularnych gier RPG np. Diablo, miało w sobie pierwiastek „zbieractwa” różnych przedmiotow, artefaktów czy też odznak (badge’y).  Dziś istnieje też koncept Play-to-Earn: chodzi o zdobywanie przedmiotów, którymi później można handlować – najpierw za wirtualne pieniądze, potem za realne.  Mogę sobie wyobrazić, że powstanie gra, w której będzie można zbierać i kolekcjonować pewne unikatowe rzeczy i potem je komuś sprzedawać za fizyczne pieniądze albo wymieniać na inne towary.

NFT - ile można zarobić? 

Czyli rzeczywiście będzie się dało zarobić na sprzedaży wirtualnych obiektów w NFT?

K.R.: Dwa lata temu rynek NFT był wart 750 mln dolarów, teraz mówi się o 3 mld dolarów, a są prognozy, które twierdzą, że do końca 2030 r. rynek NFT sześciokrotnie przewyższy wartość rynku dzieł sztuki. Czyli osiągnie 300 mld dolarów.

Kryptowaluty, fot. Unsplash Kryptowaluty, fot. Unsplash

Jak w takim razie kupić NFT?

K.R.: Proces kupna wciąż jest dość skomplikowany i należy mieć minimalną wiedzę i doświadczenie w tym zakresie. Po pierwsze należy mieć cyfrowy portfel kryptowalutowy oraz konto na wybranej giełdzie NFT. Następnie trzeba te konta ze sobą połączyć. Na końcu należy przelać wirtualną walutę, czyli najczęściej ether oparty na sieci ethereum na to konto. I dopiero wtedy możemy coś kupić.

Wciąż jednak nie mogę przestać myśleć o potencjalnym ryzyku, jakie się z tym wiąże.

K.R.: Inwestowanie zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem, nieważne czy kupujemy złoto, nieruchomości czy NFT.

Czy możliwa jest kradzież takiego tokenu?

K.R.: Tak, to niestety możliwe. Tokeny są z reguły przechowywane na cyfrowych portfelach lub na fizycznych nośnikach np. pendrive’ach. Utrata takiego pendrive’a albo włamanie się na portfel i przesłanie tokenu gdzieś indziej faktycznie wiąże się z utratą jego posiadania.

 

 

Jak więc ochronić się przed potencjalnymi oszustwami w przypadku NFT?

K.R.: Przede wszystkim należy zawierzyć jakiejś platformie do sprzedaży NFT i uznać, że jest ona lepsza i bezpieczniejsza od innych. Najlepiej przechowywać swoje aktywa na europejskich platformach, które uzyskały odpowiednie certyfikaty oraz wprowadziły proces weryfikacji użytkownika i spełniają regulacje europejskie w zakresie ochrony przed praniem brudnych pieniędzy i nielegalnym obrotem dobrami cyfrowymi.

Należy pamiętać, że to wciąż nie jest w pełni regulowany rynek. Unia Europejska wprowadza jednak coraz więcej nowych zabezpieczeń prawnych w odróżnieniu np. od Chin czy Stanów Zjednoczonych. My jako Bitpanda mocno kibicujemy tym regulacjom, ponieważ ich celem nie jest zakazywanie handlu, ale ochrona nieprofesjonalnych użytkowników.

Pokusi się pan o prognozy na przyszłość?

K.R.: NFT i kryptowaluty to wciąż pewnego rodzaju moda i dopiero rozwijająca się technologia, której potencjał dopiero poznajemy. Ten rynek wciąż rośnie i nowe dobra będą co trochę tokenizowane. Spotkałem się na przykład z koncepcją, by zbudować cyfrową księgę wieczystą, czyli powiązać rynek nieruchomości z NFT. Osobiście myślę też, że nieuchronnie czeka nas metawersum, które obejmie wszystkie aspekty naszego życia.

***

Krzysztof Raś jest wiceprezesem ds. inżynierii oprogramowania oraz dyrektorem zarządzającym Bitpanda w Polsce. Jako menedżer posiada wieloletnie doświadczenie w pracy w sektorze technologicznym. Z sukcesem budował i prowadził działające w skali globalnej zespoły programistyczne. Obecnie jest zaangażowany w tworzenie i rozwijanie Centrum Technologii i Innowacji Bitpandy w Krakowie. Prelegent na konferencjach oraz mentor i wykładowca akademicki na swojej macierzystej uczelni, Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.