Netflix mówi NIE rosyjskiej propagandzie 

 Od 1 marca w Rosji wchodzi w życie nowa ustawa telekomunikacyjna, która zmusza serwisy streamingowe działające na terenie tego kraju do przestrzegania zaleceń Roskomnadzoru. Są to m.in. stacje: Channel One, Rossija24, sieć rozrywkowa NTV i kanał Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W nowym prawie pojawia się również zapis o zakazie „promowania ekstremizmu”, a tym właśnie mianem określane są wszelkie działania antykremlowskie. W związku z naciskiem opinii publicznej Netflix postanowił jasno i wyraźnie powiedzieć NIE.

Reklama

- Biorąc pod uwagę obecną sytuację, nie planujemy dodawać tych kanałów do naszej usługi – pisze rzecznik Netflixa w oświadczeniu, które zostało opublikowane na łamach „The Hollywood Reporter”.

Jak wynika z oświadczenia, Netflix stanowczo odmówił dodawania rosyjskich programów do swojej oferty, choć – dodajmy – wcześnie zobowiązał się umieścić je na swojej platformie.

 

Z pewnością taka decyzja będzie wiązała się z pewnymi konsekwencjami dla Netflixa. Nie wiemy też, jak platforma streamingowa zamierza obejść nowe prawo telekomunikacyjne. Co ciekawe, kilka miesięcy temu Netflix zdecydował się na realizację serialu na podstawie powieści „Anna Karenina” Lwa Tołstoja. Platforma planowała również kolejne rosyjskojęzyczne produkcje.

Naszym zdaniem na pewno ten film jak najszybciej powinien pojawić się na platformie Netflix w Rosji, o ile jeszcze go tam nie ma: 

Netflix zaczął działać na terenie Rosji ponad rok temu. Obecnie platforma posiada niecały milion użytkowników.