Czy wasze babcie też kazały wam uważać na czarne koty? Osobiście nigdy nie rozumieliśmy, dlaczego mielibyśmy to robić, ale – cóż – skoro babcia kazała, to umiejętnie omijaliśmy każdy ciemniejszy kąt. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że czarny kot przynosi pecha i unikaliśmy ich jeszcze bardziej! Ale skąd właściwie wziął się ten przesąd i dlaczego te małe stworzenia stały się symbolem Halloween? Oto historia…

Reklama

Czarny kot w starożytności

Kocia symbolika sięga jeszcze czasów starożytnych, kiedy to Egipcjanie oddawali hołd bogini Bastet przedstawianej jako kotka. Jej przychylność była wówczas społeczeństwu niezwykle droga, ponieważ odpowiadała za dobrobyt ogniska domowego, szczęście w miłości i płodności, a ponadto patronowała wszystkim muzykom i tancerzom. Koty wzbiły się zatem na piedestał prawdziwego bóstwa i były – a nawet do dziś są! - wręcz nienaruszalne.

Podobną sytuację można zauważyć w przypadku starożytnych Greków. W mitologii greckiej jednak chodziło o boginię Hekate, której atrybutem był właśnie kot. I w tym przypadku także społeczeństwu zależało na jej przychylności, bo odpowiadała za magię, czary oraz księżyc.

Można by mówić zatem, że koty w niektórych częściach świata naprawdę miały swój wielki raj na ziemi - aż do czasu, kiedy to w XIII wieku zaczęto łączyć ich wizerunek z okrutnym okultyzmem.

 

Czarny kot i polowania na czarownice

13 czerwca 1233 roku papież Grzegorz IX wydał oficjalny dokument kościelny znany jako „Vox in Roma”, zaznaczając, że czarne koty to wcielenie szatana. Dekret oznaczał początek inkwizycji i usankcjonowanych przez kościół katolicki polowań na czarownice.

Początkowo ta okrutna decyzja dotyczyła wyłącznie Niemiec, w których pojawił się dosyć niepokojący dla kościoła kult Lucyfera. Szybko jednak rozprzestrzeniła się na całą Europę.

 

Halloween a czarne koty

Czarownice szanowały świat przyrody, dlatego też relacja pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem zaczęła być postrzegana jako diaboliczna, a kobiety, które były właścicielkami czarnych kotów stały się wrogiem publicznymi numer jeden.

- Koty, podobnie jak kobiety oskarżone o czary, wykazują zdrowy brak szacunku dla władzy. Nie łaszą się jak psy. W kościele nie wolno było tolerować ani niezależnych kobiet, ani niezależnych zwierząt – tłumaczy w swojej książce „Rosół z kotła: Podróż mądrości przez codzienną magię”  Cerridwen Fallingstar.

Niektórzy posunęli się nawet do obwiniania kotów za rozprzestrzenianie dżumy i wykorzystali to jako kolejny powód do ich napiętnowania. 

To wyjątkowo dziwaczna ironia losu, bo zabijanie kotów pomogło w rozprzestrzenieniu się zarazy - ze względu na ich zmniejszoną liczbę wzrastała populacja gryzoni i choroba zabierała jeszcze więcej ludzkich istnień.

I tak właśnie powstała historia o kocie, który jest nosicielem śmierci i rozkładu, a stąd już prosta droga do Halloween.