Popularność NFT, czyli niewymienialnych tokenów zapisanych w znanej z kryptowalut architekturze blockchain eksplodowała w ciągu ostatnich dwóch lat. Aktualnie niemal wszystko – od dzieł sztuki po muzykę stworzoną na bazie kodu genetycznego wirusa COVID-19 – jest dostępne w tej technologii, a wartość transakcji dokonanych w NFT w 2021 r. szacowana jest na 40 mld dolarów.

Reklama

Jednocześnie tokeny miały być niezawodnym i niepodrabialnym cyfrowym certyfikatem autentyczności i gwarantować oryginalność nabywanego dobra oraz zabezpieczać interesy finansowe samych twórców tych dóbr. Tyle że rozrost rynku NFT okazał się na tyle gwałtowny, że platformy zajmujące się handlem cyfrowymi aktywami same przestały nad nim panować.

A to naturalnie otworzyło drzwi do nadużyć dla internetowych piratów, którzy w sposób niemal nieograniczony zaczęli kopiować cyfrowe dzieła i czerpać z nich zyski.

Cyfrowe piractwo w NFT

Jedną z ofiar tej działalności jest amerykańska malarka Aja Trier, której dzieła są wykradane na masową skalę i umieszczane przez piratów na OpenSea, największej platformie do handlu NFT. W samym tylko pierwszym tygodniu 2022 r. tysiące nielegalnych kopii prac artystki pojawiły się we wspomnianym serwisie. Złodziejom udało się sprzedać trzydzieści siedem z nich, zanim Trier zdołała przekonać moderatorów OpenSea, że padła ofiarą kradzieży.

Sami twórcy platformy chwalili się niedawno, że jej rynkowa wartość przebiła 13 mld dolarów, ale jednocześnie przyznali, że jej gwałtowny rozwój spowodował kłopoty z zabezpieczeniem stale rosnącej liczby transakcji. Aktualnie moderatorzy OpenSea nie nadążają z odpowiadaniem nawet na część nieustannie spływających zgłoszeń o błędach lub nieprawidłowościach.

Przedstawiciele platformy odnieśli się do tej kwestii w pisemnym oświadczeniu, w którym stwierdzili, że traktują bardzo poważnie wszystkie przypadki kradzieży i „dokładają wszelkich starań, by rozszerzyć wsparcie klientów oraz bezpieczeństwo i zaufanie do strony”. Dzięki zastrzykowi gotówki pochodzącemu z inwestycji mają m.in. podwoić liczbę moderatorów.

 

Piractwo w NFT – stale rosnący problem

Obecnie dokładna skala nielegalnego kopiowania dzieł NFT nie jest jednak znana. Można jedynie oszacować ją mniej lub bardziej dokładnie na podstawie danych ze stron takich jak DeviantArt, które zajmują się monitorowaniem transakcji przeprowadzonych za pośrednictwem NFT i informowaniem autorów dzieł o tym, że ich prace są sprzedawane nielegalnie. Według Liat Gurwicz, szefowej marketingu DeviantArt, od września 2021 r. platforma wysłała wspomniane alerty do tysięcy artystów.

Co gorsza, aktualnie nie istnieją żadne uniwersalne mechanizmy przeciwdziałania piractwu i twórcy muszą interweniować samodzielnie u administratorów i moderatorów serwisów takich jak OpenSea, nawet jeśli otrzymają informację o kradzieży.

Sprawy nie ułatwia także status prawny dzieł NFT. Jak powiedział serwisowi NBC News profesor Brian Frye zajmujący się kwestiami własności intelektualnej na Uniwersytecie w Kentucky, NFT nie jest dziełem samym w sobie, a raczej cyfrowym aktem własności, odnośnikiem, który jedynie prowadzi do tego dzieła. Co za tym idzie sprzedaż np. cyfrowego obrazu nie narusza prawa własności intelektualnej artysty.