Damien Hirst spalił kilka tysięcy swoich obrazów

Hirst rozpoczął palenie swoich obrazów w londyńskim Newport Street Gallery we wtorek 11 października. Na pierwszy ogień poszło tysiąc kropkowanych dzieł, kolejne tysiące zostaną spalone do końca tego miesiąca. Performance był transmitowany na ekranach rozmieszczonych w galerii oraz na Instagramie artysty.

Reklama

Hirst ubrany w srebrny strój ognioochronny wrzucał kolejne obrazy do sześciu szklanych pieców razem ze swoimi asystentami i asystentkami. Mimo że przecież niszczył owoce swojej własnej pracy, artysta uśmiechał się, stroił miny do kamer i chętnie dyskutował z dziennikarzami.

– Wielu ludzi uważa, że palę sztukę wartą parę milionów dolarów, ale to nieprawda. Wartość sztuki – cyfrowej lub fizycznej – która i tak jest trudna do zdefiniowania, nie będzie utracona, zostanie bowiem zmieniona na formę NFT od razu po spaleniu – wyjaśniał Hirst na swoim Instagramie.

Projekt "Waluta" Damiena Hirsta - o co chodzi?

Projekt „Waluta”, którego finał mogliśmy obserwować w Newport Street Gallery, rozpoczął się sześć lat temu i od początku zakładał spalenie części dzieł. Hirst najpierw stworzył 10 tys. unikatowych obrazów złożonych z charakterystycznych, kolorowych kropek. W zbiorze nie ma dwóch takich samych dzieł i żadne z nich nie ma dwóch kropek tego samego koloru.

Następnie wszystkie płótna zostały podpisane, ponumerowane oraz zatytułowane przy użyciu specjalnego algorytmu, który wybierał teksty z ulubionych piosenek Hirsta, po czym umieszczone w magazynie. Kolekcjonerom sztuki artysta zaoferował zaś możliwość zakupu 10 tys. NFT korespondujących z realnymi pracami.

Na końcu Hirst dał nabywcom wybór: wymienić swój cyfrowy token na fizyczne dzieło sztuki lub pozwolić obrazowi spłonąć i pozostać jedynie z jego odpowiednikiem w formie NFT. Dokładnie 4851 kupców zdecydowało się na tę drugą opcję. Hirst mógł więc wrzucać kolejne płótna do pieca z uśmiechem na ustach, ponieważ taką decyzję podjęli właściciele konkretnych prac.

– Dla mnie nie ma w tym żadnego ryzyka. Zawsze jest tylko sztuka – komentował artysta podczas realizacji performance’u.

Ci, którzy zdecydowali się na spalenie swoich obrazów, nie pozostali jednak z niczym. Tokeny o początkowej wartości 2 tys. dolarów za sztukę zostały średnio sprzedane na rynku wtórnym za dziesięciokrotność tej kwoty, a rekordzista sprzedał swoje NFT za 176 tys. dolarów!

– Nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość i nie wiem, które dzieła będą warte więcej – NFT czy fizyczne. Ale to jest sztuka! Zabawna część tej podróży i możliwe, że cały sens tego projektu – podsumował Hirst.