Białoruski pisarz ostrzega przed szaleństwem Putina

Wiktar Marcinowicz to białoruski pisarz, aktywista i zagorzały przeciwnik Aleksandra Łukaszenki. Jego powieść „Rewolucja” stała się największym hitem w kraju – zwłaszcza po tym, jak rząd umieścił ją w "dziale ksiąg zakazanych".

Reklama

To właśnie podczas premiery scenicznej adaptacji „Rewolucji” w Deutsches Schauspielhaus w Hamburgu Wiktar Marcinowicz wyraził swoje zaniepokojenie związane z rozwojem konfliktu zbrojnego w Ukrainie. W rozmowie z „Die Welt” ostrzegł świat przed szaleństwem rosyjskiego dyktatora.

- O ile mi wiadomo, jest to pierwsza wojna, która rozpoczęła się od wykładu, nie od incydentu czy prowokacji, ale od wykładu Putina na temat jego spojrzenia na sytuację w Europie. Mówił o Ukrainie tak mało, że od razu było widać, iż walczy z całym Zachodem — powiedział Wiktar Marcinowicz w rozmowie z "Die Welt”.

 

Wiktar Marcinowicz uważa nawet, że irracjonalny sposób myślenia prezydenta Rosji znacznie przekracza szaleństwo Aleksandra Łukaszenki.

- Postępuje całkowicie nieracjonalnie, inaczej nigdy nie rozpocząłby tej wojny, nie ma żadnego powodu. To zresztą jest największa różnica w porównaniu z Łukaszenką, który zawsze zachowuje racjonalność. Putin to irracjonalność. Prezydent Rosji uważa się za mieszankę Józefa Stalina i Maxa Ottona von Stierlitza. (…) Ponieważ żyje w świecie szpiegostwa, musi nieustannie ukrywać prawdę, posługiwać się dezinformacją. Mówi: "To nie jest wojna, to operacja specjalna", albo "Nie walczymy z Ukrainą, walczymy z nazistami". Putin przypomina mi bardziej Iwana Groźnego, XVI-wiecznego cara Rosji, który miał władzę absolutną i nie miał żadnych skrupułów – twierdzi Wiktar Marcinowicz.

Bomba atomowa w rękach Władimira Putina

Wojna w Ukrainie, choć bestialska i okrutna, może okazać się jedynie początkiem imperialistycznych pobudek Władimira Putina. Wiktar Marcinowicz zaznacza, że broń atomowa znalazła się w rękach prawdziwego szaleńca, który nie zawaha się wykorzystać swojej władzy pod tym kątem.

- Niestety, nie widzę żadnego dobrego scenariusza, który mógłby zakończyć wojnę. Każda sytuacja, w której Rosja przegra lub będzie musiała się wycofać, doprowadzi do katastrofy. Jestem przekonany, że Putin zawsze marzył o użyciu broni atomowej. Od rosyjskich pisarzy słyszę jedynie, że oczekują pierwszego uderzenia jądrowego. Są na to gotowi. Opinia publiczna w Rosji jest na to przygotowana. Jeśli więc wojna potoczy się źle dla Rosji, spodziewam się bomby. A jeśli Putin nakaże ich użycia, reakcja, jak wiemy, może zdewastować planetę. Jak już mówiłem, jest irracjonalny - zauważa Wiktar Marcinowicz. 

Co więcej, pisarz zauważa, że słowa wypowiadane przez Władimira Putina nie są budowane jedynie z potrzeby manipulacji Rosjanami.  On wierzy w to, co mówi.

- Putin mówi rzeczy w rodzaju "w wojnie atomowej oni (Zachód) zginą, my pójdziemy do nieba". Słuchałem go intensywnie i myślę, że on naprawdę w to wierzy. Jednak każde uderzenie jądrowe na duże miasto w Ukrainie zmieniłoby nasz świat na zawsze. Jestem w tej kwestii naprawdę pesymistyczny – ostrzega Wiktar Marcinowicz.

Ale pesymistyczne myśli Wiktara Macinowicza rozwiewa postawa Rosjan, która – jak sam Putin – bywa nieodgadniona. Według pisarza jedyną nadzieją na zmianę będzie dla świata kwestia propagandowa i jej potencjalny brak skuteczności.  Czy prezydentowi Rosji uda się omamiać swój naród w nieskończoność?